Domia Arget Bri*Pl i D*Szmaragdowa Igła Quamar vel Karmelek

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
Joanna P.
Posty: 2644
Rejestracja: 08 wrz 2011, 21:05

Post autor: Joanna P. »

Ja też trzymam kciuki za bezproblemowy zabieg - będzie dobrze :ok:
Awatar użytkownika
PaulinaP
Posty: 160
Rejestracja: 12 lip 2011, 19:25

Post autor: PaulinaP »

gratuluje cudnego dokocenia! fajne pannice
Awatar użytkownika
Ada
Posty: 995
Rejestracja: 27 paź 2011, 23:19
Płeć: kobieta
Skąd: Polska

Post autor: Ada »

- całkowicie rozumiem twój niepokój, ja niby taka doświadczona, sterylizowałam już trzy kotki i jednego kocurka a kiedy przed paroma dniami wiozłam Vitka na zabieg to serce miałm w gardzle i nie spałam potem cała noc,,,już tak chyba jest, że czujemy się tak jakos niekomfortowo, niby wiemy, że to dla dobra naszych zwierząt, ale gdzieś tam, w środku boli...

- Zafira, trzymam kciuki za zabieg, <ok> głeboko wierzę, że i piękna Domisia i Ty dobrze zniesiecie wszystko, ukochaj ode mnie koteczkę :kotek: :kotek: :kotek:
Awatar użytkownika
Dracanka
Posty: 2057
Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20

Post autor: Dracanka »

I ja się melduję z kciukami, też się potwornie stresowałam i angażowałam masę osób...
Wierzę, że przejdziecie przez to gładko Dziewczyny :-)
Mała po kilku dniach będzie jak nowa, tylko łysy placek na ciepłym ciałku będzie przypominał o wydarzeniu :hug: :kotek:
Awatar użytkownika
Zafira
Posty: 374
Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43

Post autor: Zafira »

Dziekuje bardzo za słowa pocieszenia i kciuki za Domisię. Proszę nieustanne wsparcie bo godzina " zero" już niebawem.
Ja wpiatek nie bedę sie nadawać do niczego. Domię na zabieg odwiezie mąż, ja sobie nie potrafię wyobrazić tego jak ją na wpół uspioną oddaję i zostawiam wsród obcych ludzi. Przeżyłam traumę z Nutą, tym razem to ponad moje siły. Chyba w tym czasie ... własnie co można zrobić w czasie trawania zabiegu żeby nie oszaleć ?
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Post autor: kosanna »

Nie mogę Ci niestety nic doradzić, bo ten koszmar dopiero przede mną, ale doskonale rozumiem co przeżywasz i bardzoooo mocno trzymam kciuki, żeby zabieg był bezbolesny, a kicia zniosła go bezproblemowo.
Wiem, że marne to pocieszenie, ale każdy odpowiedzialny właściciel kota musi przez to przejść. Taka "karma" kociarzy. Pewnie po coś to doświadczenie jest w życiu potrzebne - ja narazie zapieram się rękoma i nogami, chyba jeszcze bardziej niż moja kotka! Ale jest to nieuniknione, chyba że zastrzyki. <serce> <serce> <serce> Dużo głasków! :kotek:

Ps. Jedna rzecz mnie zastanawia. Wszyscy odradzają zastrzyki hormonalen ze względu na powikłania (ropomacicze, guzy sutka itd), ale przecież my kobiety stosujemy antykoncepcje hormalną i jakoś nikt nas przed nią nie ostrzega. Nie każą nam przecież usuwać jajników i macicy! Bardzo mnie ciekawi ta niekonsekwecja. Sorry za off topic! <offtopic>
Awatar użytkownika
Ania_83
Posty: 1415
Rejestracja: 27 lis 2011, 20:15

Post autor: Ania_83 »

Bardzo mi przykro że Nutka aż tak stresowo przeżyła dokocenie, ale cieszę się że już się troszkę uspokoiła. Mam nadzieję że niedługo będzie całkiem dobrze :kiss:

O Domisię się nie martw, na pewno wszystko pójdzie sprawnie i bez problemów. Trzymam mocno za to kciuki !! :kotek: :hug:
kotku
Posty: 4225
Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51

Post autor: kotku »

Wiesz co.. ja niedawno kastrowałam mojego Tośka i tak jak dziewczyny doskonale wiem co czujesz. Myślałam, że przejdę to całkowicie bezboleśnie - ale to nieprawda. Jak go zostawiałam rano u weta, takiego już lekko trzepniętego zastrzykiem, bidusia maleńkiego to serce mi się kroiło. Na szczęście szłam do pracy, a zaraz po niej go odbierałam.
Taki był bezradny, nietomek taki. Na szczęście już drugiego dnia o niczym nie pamiętał. Ani on, ani ja. I trzymam kciuki żeby u Was było podobnie, choć z kotkami to trwa nieco dłużej.
Będzie dobrze, zobaczysz :hug: :kotek:
Awatar użytkownika
Zafira
Posty: 374
Rejestracja: 04 wrz 2010, 17:43

Post autor: Zafira »

Kilkanascie lat temu kastrowałam kocura i to był tylko lekki szok. Chyba zabieg Nuty mnie tak przestraszył. Owszem było wszystko w porządku ale do dzisiaj pamietam jak kot po podaniu środka uspokajaącego mieknie mi w rekach, oczy mu sie rozszerzają...przestaje kontaktować. I muszę ją zostawić w tym obcym miejscu.No i potem te nerwowe godziny czekania kiedy nie wiem gdzie byłam i co robiłam ( chyba łaziłam po pobliskich sklepach ) a potem ten strach, kiedy kocinka leży godzinami taka słaba, zimna...Nie wiem czy to normalne ale Nuta była tak chłodna, że ją dogrzewałam termoforem...
Tak to już pojutrze :-(
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Zafira, hipotermia po narkozie to normalna rzecz - dogrzewanie jest bardzo dobrym posunięciem :)

Trzymam mocno kciuki, będzie na pewno dobrze!
Zablokowany