Dorszka pisze: W takim kolorze kocur jest prawie niemożliwy - oczywiście dziwadła i chimery się zdarzają, więc i takie kocury bywają, i to niekiedy nawet płodne, ale to absolutna rzadkość. W sumie muszę zajrzeć pod ogonek, bo może mi się dziw natury trafił i nawet o tym nie wiem

Gdyby mi się taki kocur kiedyś urodził, na pewno by został jako wybryk natury

Wcale mnie to nie dziwi, też bym nikomu nie oddała czarno-rudego kocura! <mrgreen>
A kocury czekoladowo-rude, albo czekoladowo-kremowe zdarzają się częściej?
Pytam, bo początkowo moim ulubionym umaszczeniem była czekolada, potem czarny. Ale im więcej kotów oglądam o różnym wybarwieniu futra, tym bardziej mi się podobają także inne barwy, więc taki bikolor to byłoby niejako dwa w jednym!
Widziałam kiedyś taką chimerę nad morzem. Wyglądał jakby uciekł z pożaru, bo te rude plamy na czarnym kocie wyglądały z daleka tak jakby ktoś mu wypalił sierść, dodatkowo miał jedno oko zielone, a drugie żółte i był ogromny! Chociaż wyglądał jak z piekła rodem, jakby właśnie uciekł jakiejś czarownicy, to miał kapitalny charakter. Każdy "wczasowicz" go po kryjomu dokarmiał -był takim pieszczochem, że wszystkich sobie kupił - więc dodatkowo był jeszcze gruby! Przepraszam za <offtopic> . Oddaje wątek malutkim gwiazdkom! <serce>