Tosiek & Morus, czyli dwa diabły pod jednym dachem
-
kasia z gdyni
- Posty: 492
- Rejestracja: 30 cze 2009, 16:34
- Kontakt:
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Kotku, póki kociak nie przeszedł przeglądu u weta, to ja bym na razie oddzielała kotki od siebie, żeby Tosiek nie załapał czegoś. No chyba, że i tak to już nie ma znaczenia, bo już razem miały kontakt ze sobą. Mam nadzieję, że Morusek będzie zdrowy. A Tosiek porządny chłop jest, że taki grzeczny w stosunku do nowego lokatora.
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Jesteśmy już po wizycie u pani weterynarz. Wszystko w porządku. Oczka i uszka czyste, sierść w porządku. Świerzbu ani widocznych pasożytów pani doktor nie stwierdziła.
CHŁOPAK (Morus) został odrobaczony specjalną pastą, a jego kolor został przez panią wpisany jako biało - czarny van, co by to nie znaczyło <oops>
A teraz muszę się pokajać i przyznać, że jestem totalnie nieodpowiedzialna.
Dopiero po telefonicznej rozmowie z Magą uświadomiłam sobie jakie niebezpieczeństwo wpuściłam do domu, na co naraziłam Tośka... <oops> <oops> <oops> Strasznie mi głupio, bo to wszystko prawda. W tym całym amoku - za 5 min. kosmetyczka, za 20 min. przyjazd gości, wszystko szybko szybko i rozum wysiada. Na szczęście wszystko wydaje się być dobrze. Kotek się bawi, je, śpi, kuwetuje. Na wszelki wypadek zakropiłam oba koteczki tymi kropelkami na skórę od robaczków, tak poradziła mi przez tel. Maga i koleżanka weterynarz. Matko, w tym całym zamieszaniu zapomniałam, że mam koleżankę weterynarza, do której też mogłam wczoraj zadzwonić. Wiecie to niesamowite jak w stresie i takim amoku człowiek może nie myśleć.
Tosiek i Robert polubili Moruska bardzo, ale cały czas szukamy dla niego domku. Także gdybyście coś słyszały...
Pozdrawiamy!
CHŁOPAK (Morus) został odrobaczony specjalną pastą, a jego kolor został przez panią wpisany jako biało - czarny van, co by to nie znaczyło <oops>
A teraz muszę się pokajać i przyznać, że jestem totalnie nieodpowiedzialna.
Dopiero po telefonicznej rozmowie z Magą uświadomiłam sobie jakie niebezpieczeństwo wpuściłam do domu, na co naraziłam Tośka... <oops> <oops> <oops> Strasznie mi głupio, bo to wszystko prawda. W tym całym amoku - za 5 min. kosmetyczka, za 20 min. przyjazd gości, wszystko szybko szybko i rozum wysiada. Na szczęście wszystko wydaje się być dobrze. Kotek się bawi, je, śpi, kuwetuje. Na wszelki wypadek zakropiłam oba koteczki tymi kropelkami na skórę od robaczków, tak poradziła mi przez tel. Maga i koleżanka weterynarz. Matko, w tym całym zamieszaniu zapomniałam, że mam koleżankę weterynarza, do której też mogłam wczoraj zadzwonić. Wiecie to niesamowite jak w stresie i takim amoku człowiek może nie myśleć.
Tosiek i Robert polubili Moruska bardzo, ale cały czas szukamy dla niego domku. Także gdybyście coś słyszały...
Pozdrawiamy!
-
kasia z gdyni
- Posty: 492
- Rejestracja: 30 cze 2009, 16:34
- Kontakt:
- Alicja
- Hodowca
- Posty: 605
- Rejestracja: 07 cze 2011, 12:09
- Hodowla: BRITALISE*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Rumia / Pomorze
- Kontakt: