No dobra, po tych "chlopowo-motorowych" emocjach, pora wrocic do sedna sprawy, czyli mojej Missy.
Wczoraj nastapil BUNT.
Taki prawdziwy.
Trzeci dzien z rzedu w misce byl KURCZAK (no bo jak dwa dni zjadla, to mnie sie zdawalo, ze sprawa zalatwiona i dalej w puszeczki kurczaka uderzac, zadowolona, ze moj kotek jednak miesko je).
A tu wczoraj (chyba Was Missy "doczytala" na forum) : tyle ile kurczaczka wlozylam do miseczki (czyli polowe puszeczki) tyle wieczorem, lekko podschnietego, w niej znalazlam
No i dawaj, starym zwyczajem : do smietnika... (juz przyzwyczajona bylam)
Mieczak ze mnie, oczywiscie, bo dalam Missy tunczyka (z kalamarami) - ktory zniknal oczywiscie w 2 minuty.
Mam nadzieje, ze ten kurczak z kawiorem tunczyka, ktory ostatnio dobrze jadla, jej sie nie odwidzi....
