Ja może i początkująca w tej amterii jestem, ale swoje zdanie napiszę. Uważam, że skoro kicia ma być na kolanka typowo i tylko, to po co ciągać ją na wystawę? Nigdy nie da się przewidzieć, czy dla kota będzie to stres czy nie, więc po co ryzykować? Bywa, że koty bardzo to przeżywają, czasem reagują już na samej wystawie obfitym linieniem, stresem i strachem - niestety tak bywa z moją kochaną Tori....
Gdybym miała kotka nawet najpiękniejszego na świecie, ale kolankowego, to nie wybierałabym się z nim na wystawę. Sama, jako hodowca (początkujący <oops> ) w życiu bym nie stwierdziłe, i nie sugerowała tego, że kotek taki piękny i szkoda byłoby go nie pokazać na wystawie. Bardziej, żależy mi na tym, by koteczki znalazły kochających ludzi. Samym kotom wystawy do szczęścia nie są potrzebne. To tylko nasze, ludzkie wymysły i zabawy. Jak chcesz odwiedzić wystawę, wybierz się tam jak najbardziej, ale bez kici. Spotkasz wielu pasjonatów, miłych na pewno ludzi, porozmawiasz, pooglądasz, ale swojemu maleństwu oszczędzisz przeżyć.
Takie jest moje zdanie.