Witajcie! Dziś mam dobre wieści :-) Mama czuje się już dużo lepiej, wczoraj siedziałam jak na szpilkach i czekałam na wynik tomografii. Krew się wchłania <klaszcze> przeszczęśliwa jestem! Codziennie rozmawiamy i słysze poprawe, ciśnienie tak jak było tak jest, nie idzie w góre :-) MUSI BYĆ DOBRZE!
Olbrzymi kamień spadł mi z serca :-)
Lumi dziś wzięła ostatni antybiotyk, od kilku dni jest już dobrze, ale leki trzeba było przyjąć do końca. Mała szaleje jak za dawnych czasów. Wczoraj w nocy, przyszła do sypialni, usiadła przed łóżkiem i zaczęła miaukolić. Patrze na zegarek a tam... 1.40 <shock> pytam co się dzieje, a ona miau... Mówie chodź tu do mnie, na co słysze...miau... Wstałam, wzięłam na ręce, chwile pochodziłam, wróciłyśmy do łóżka, położyłam obok siebie i tak zasnęła. Nie wiem o co chodziło. Przyzwczajona jestem do pobudek o 5 rano, ale to jakieś takie dziwne było... W tym tygodniu mieliśmy robić badania krwi, ale w związku z tym co się stało, nie mieliśmy głowy, więc badanie zostało przełożone na poniedziałek. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze.
A poza tym, zauważyłam, że jej futerko zmienia kolor <hm> co prawda nie widać tego na zdjęciach, ale brzuszek robi się siwi, ma też siwą plamke między łopatkami i dwa siwe placki po bokach na doopce <roll> na początku myślałam, że się pobrudziła, ale widze, że ciągle się myje, a futerko siwe jak było tak jest... tak powinno być?
Moja Kota <serce>
jeszcze raz chciałabym Wam gorąco podziękować, za wszystkie ciepłe słowa i myśli
