Gareth spaceruje już po całym mieszkaniu. Zwiedził wszystkie pomieszczenia, gotował dzisiaj ze mną obiad. Na psa syczy i warczy ale jednocześnie jest go bardzo ciekawy. Przechodzili nawet obok siebie w odległości pół metra i dali radę tzn. Gareth syczał a Sara miała go gdzieś ale przeżyli pierwszą konfrontację. Natomiast Leon to chodzące nieszczęście. Niemal chodzi po ścianach, jakby szukał drogi ucieczki. Nie daje się niczym przekupywać, żadnymi smakołykami. Nic nie bierze do pysia. Pewnie łatwiej byłoby gdyby był łakomczuchem, ale niestety nie jest. Cały czas staram się być blisko niego, głaskam, noszę na rękach i nic nie pomaga na ten jego strach. Rano był moment, dosłownie kilka minutek, że obserwował małego i wręcz głowę wystawiał w jego kierunku, żeby lepiej go widzieć. A zaraz potem znowu pokurczony schował się w kącie na parapecie. Jestem załamana, nie wiem co robić, żeby mu pomóc
Zamówcie Feliwaya.
I dajcie czas.
Może przenoś Leona na rękach to tu to tam skoro sam się boi przemieszczać. Tzn np idziesz do kuchni, to go gdzieś postaw- na parapecie, na lodówce, niech obserwuje małego, a ty cały czas spokojnie przemawiaj, opowiadaj im, co gotujesz ;)
Zamówiłam feliwaya. Zobaczymy co będzie dalej
Ja próbowałam go przenieść na rękach do kuchni. Tam ma miseczki na parapecie. Niestety jak go stawiam na blat to zmyka do pokoju albo na balkon(ciepło jest wiec jest otwarty).
A czekoladens czuje się już jak u siebie. Śpi teraz w rozecie z brzucholem wywalonym do góry <zakochana>
Becia
nie załamuj się ... to tak szybko nie idzie ...
Twój Leonek ma stracha, a mój Bronuś miał agresję której nigdy u niego wcześniej nie widziałam.
Byłam załamana, że z dokocenia wyjdą nici ... i co ja zrobię ...
W tej sytuacji to bym Leonka nie przymuszała ... może jeszcze nie konfrontuj go z młodym
Niech się uspokoi będąc sam, oswoi z zapachem - nie narażając na kontakt nawet wzrokowy.
Pomału jak przywyknie do zapachu to i może ciekawośc przerośnie strach ...
Ja długo ich izolowałam i tego nie żałuję ... jeśli Leon potrzebuje więcej czasu to mu go daj ...
Niech się tak nie stresuje widokiem małego ... mały sobie w pokoiku poradzi a Leon niech ma to bezpieczeństwo póki co ... zobaczysz że z każdym dniem będzie lepiej, ale dla Leonka widac na konfrontację za szybko ...
Nie załamuj się, cierpliwości i bardzo pomału ....
Będzie dobrze ... zobaczysz ...
trzymam kciuki
piękna czekolada <zakochana>
Dziewczyny dobrze mówią, na wszystko przyjdzie czas... Kociaste muszą się ''dotrzeć''. Zakładam, że za kilka dni stosunki między nimi znacznie się ocieplą, będzie dobrze
Dziewczyny, ja teoretycznie to wszystko to wiem, że potrzeba czasu, że chłopaki się dogadają, że muszą się zapachy wymieszać itp. Ale nie spodziewałam się, że tak mnie będzie serce bolało, patrząc na wystraszonego Leona. Przetrzepałam całe forum na temat dokocenia, Wasze wątki i byłam pewna, że jestem przygotowana. Owszem, jeśli chodzi o organizację, postępowanie to i owszem. Ale nie spodziewałam się tego, że Leon będzie aż tak przerażony. Bardziej myślałam, że będzie się zachowywał jak przychodzą goście i jest wystraszony. Wskakuje wtedy na swoją szafeczkę i obserwuje z góry. A on nawet na tą szafkę boi się wskoczyć. W każdym razie jutro będzie feliway i zobaczymy.
A Garecik czuje się bardzo pewnie. Nawet pies przestaje go przerażać. Parę razy bawił się koło Sary i nie zwrócił na nią uwagi. Jest inny niż Leonek. Wszędzie go pełno, pędziwiatr taki. Rozbawiony, rozbiegany. mała torpeda. Ale też jest różnica w wieku, w którym do nas przybyli. Leoś miał ponad 5 miesięcy, był mniej żywiołowy. A ta kulka ma 3 miesiące. Różnice widać. Jest cudowny, wesoły, ciekawski, odważny i strasznie, strasznie przytulasty <zakochana> <zakochana> <zakochana>