Rosie
- bahi
- Posty: 698
- Rejestracja: 09 paź 2012, 21:14
Re: Rosie
Dziękujemy z Rosie za komplementy!
A wczoraj Rosie uratowała łazienkę przed zalaniem!
Leży sobie ona na parapecie, ja czytam, TŻ na kompie. Przyglądam się kotu bo coś się wierci, w końcu się położyła, oczy zamknęła... nagle uszami strzyga, gały wytrzeszcza, zrywa się na równe nogi i leciiiiii za narożnik się schować! Ja myślę - no straszy ją! Ale tak słucham...coś szumi...to ja się zrywam na równe nogi i lecęęęęę do łazienki! A tam <shock> piana z pralki ucieka! <shock> że niby za dużo płynu wlałam hihih! Przynajmniej posprzątaliśmy pod pralką już na święta! :->
A wczoraj Rosie uratowała łazienkę przed zalaniem!
Leży sobie ona na parapecie, ja czytam, TŻ na kompie. Przyglądam się kotu bo coś się wierci, w końcu się położyła, oczy zamknęła... nagle uszami strzyga, gały wytrzeszcza, zrywa się na równe nogi i leciiiiii za narożnik się schować! Ja myślę - no straszy ją! Ale tak słucham...coś szumi...to ja się zrywam na równe nogi i lecęęęęę do łazienki! A tam <shock> piana z pralki ucieka! <shock> że niby za dużo płynu wlałam hihih! Przynajmniej posprzątaliśmy pod pralką już na święta! :->
- ida sierpniowa
- Posty: 372
- Rejestracja: 14 wrz 2012, 10:43
Re: Rosie
Odkurzam wątek Basiu z wiadomych względów <mrgreen>
Głaski dla ślicznej Różyczki
Głaski dla ślicznej Różyczki
- Amber
- Posty: 456
- Rejestracja: 12 wrz 2012, 21:06
Re: Rosie
Rosie - bohaterka <mrgreen>bahi pisze:A wczoraj Rosie uratowała łazienkę przed zalaniem!
Leży sobie ona na parapecie, ja czytam, TŻ na kompie. Przyglądam się kotu bo coś się wierci, w końcu się położyła, oczy zamknęła... nagle uszami strzyga, gały wytrzeszcza, zrywa się na równe nogi i leciiiiii za narożnik się schować! Ja myślę - no straszy ją! Ale tak słucham...coś szumi...to ja się zrywam na równe nogi i lecęęęęę do łazienki! A tam <shock> piana z pralki ucieka! <shock> że niby za dużo płynu wlałam hihih! Przynajmniej posprzątaliśmy pod pralką już na święta! :->
- bahi
- Posty: 698
- Rejestracja: 09 paź 2012, 21:14
Re: Rosie
Dzisiaj wróciliśmy z drugiej już wizyty na wsi!
Podróż tam minęła o dziwo całkiem spokojnie!
Kicia nie zakopała się pod kocykiem ale jak sfinks sobie leżała. Nie powiem żeby pełen relaks od razu ale postępy widoczne. I od czasu do czasu miałknęła, pewnie sprawdzić czy wszystko wporząsiu bo nas nie widziała (po prawdzie chyba chodziło jej o to abym przestała śpiewać
)
Na miejscu od razu wyparadowała z transporterka i poszła szukać pająków, bawiła się, jadła podwójnie i nie marudziła.
Za to w drodze powrotnej było gorzej. Od razu gdy transporter wylądował w aucie ona zakopała się w kocyk i wyszła dopiero w domu.
Oczywiście teściowa i babcia pokochały ją całym serduchem mimo że zwiewała przed nimi. Ale to też nie bez powodu. W sobotę teściowa postanowiła poodkurzać, a że Rosie boi się jak ognia tej wstrętnej, głośnej maszyny, to się przed nią schowała! Ale jak się schowała!? Nikt nie potrafił jej znaleźć, nie wychodziła na zawołanie, nie wychodziła na dźwięk zabawek, nic. Kot wsiąkł! Ja przerażona, ze zwiała gdzieś na dwór, czarne myśli nachodzą.... w końcu zrobiło się trochę ciszej i usłyszałma szelest... ona za szafę się jakoś wgramoliła tak, że ledwo doopkę wyczołgała spowrotem. Uffff...jędza mała do zawału mnie kiedyś doprowadzi.
Nie obeszło się też bez komentarzy w stylu że kotka arystokratka bo zwykłego jedzenia ludzkiego nie je! I z dzikimi kotami nie chcę żeby się poznała...I tłumacz człowieku...
Zdjęcia jakieś jutro bo muszę obczaić jak je na kompa zrzucić....
Och ida - jeszcze nie odkurzaj mi tu za bardzo, za wcześnie na porządki
Podróż tam minęła o dziwo całkiem spokojnie!
Kicia nie zakopała się pod kocykiem ale jak sfinks sobie leżała. Nie powiem żeby pełen relaks od razu ale postępy widoczne. I od czasu do czasu miałknęła, pewnie sprawdzić czy wszystko wporząsiu bo nas nie widziała (po prawdzie chyba chodziło jej o to abym przestała śpiewać
Na miejscu od razu wyparadowała z transporterka i poszła szukać pająków, bawiła się, jadła podwójnie i nie marudziła.
Za to w drodze powrotnej było gorzej. Od razu gdy transporter wylądował w aucie ona zakopała się w kocyk i wyszła dopiero w domu.
Oczywiście teściowa i babcia pokochały ją całym serduchem mimo że zwiewała przed nimi. Ale to też nie bez powodu. W sobotę teściowa postanowiła poodkurzać, a że Rosie boi się jak ognia tej wstrętnej, głośnej maszyny, to się przed nią schowała! Ale jak się schowała!? Nikt nie potrafił jej znaleźć, nie wychodziła na zawołanie, nie wychodziła na dźwięk zabawek, nic. Kot wsiąkł! Ja przerażona, ze zwiała gdzieś na dwór, czarne myśli nachodzą.... w końcu zrobiło się trochę ciszej i usłyszałma szelest... ona za szafę się jakoś wgramoliła tak, że ledwo doopkę wyczołgała spowrotem. Uffff...jędza mała do zawału mnie kiedyś doprowadzi.
Nie obeszło się też bez komentarzy w stylu że kotka arystokratka bo zwykłego jedzenia ludzkiego nie je! I z dzikimi kotami nie chcę żeby się poznała...I tłumacz człowieku...
Zdjęcia jakieś jutro bo muszę obczaić jak je na kompa zrzucić....
Och ida - jeszcze nie odkurzaj mi tu za bardzo, za wcześnie na porządki