magdaita pisze:Cieszę się, że nie tylko ja pozwoliłam moim kociastym zapoznać się ze śniegiem, bo już się bałam, że na mnie tu nakrzyczą
Alez cooooos Ty, tu nikt nie krzyczy, same dobre cioteczki tu sa ! <mrgreen>
A z tym "wychodzeniem" mojej Missuni, to cala historia : na poczatku mowy nawet nie bylo, zeby wychodzila do ogrodu.
No ale tak samo bylo z wchodzeniem na stol
Spaniem z nami w jednym lozku
Pozwalaniem wybrzydzac przy jedzeniu
Jako, ze mam BARDZO MOCNE POSTANOWIENIA, to skonczylo sie, jak sie skonczylo.... <lol>
Missy nigdzie nie jest tak szczesliwa jak z "wiatrem we wlosach", i choc przyznam ze troszke sie o nia boje, to jednak, w week-endy i pod naszym nadzorem, wychodzi....