Witchowa Nina, Merlin Czarodziej i [*] Rysiek
- Madziowa
- Posty: 149
- Rejestracja: 21 wrz 2012, 13:53
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Jak tak na nią patrzę to słyszę tylko jedno " hatorrrr hatorrr hatorrrr" , hipnotyzujące oczy jak u Rademenesa w flmie "7 życzeń" . A to futro to chyba traktujesz jakimś nabłyszczaczem co? Przyznaj się 
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Sliczna z niej koteczka i taka cudownie.... czarna <zakochana>
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
hihihi też kilka razy miałam to skojarzenieMadziowa pisze:Jak tak na nią patrzę to słyszę tylko jedno " hatorrrr hatorrr hatorrrr" , hipnotyzujące oczy jak u Rademenesa w flmie "7 życzeń" . A to futro to chyba traktujesz jakimś nabłyszczaczem co? Przyznaj się
nabłyszczacz własny naturalny rozprowadzany od nasady włosków - im więcej głasiasz tym bardziej futro błyszczy... ;) Ninok jest bez przerwy głasiany
polecam, najlepsza metoda nabłyszczania futra:)
- ida sierpniowa
- Posty: 372
- Rejestracja: 14 wrz 2012, 10:43
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Witcha, jak na prawdziwą czarownicę przystało ma pewnie jakieś dobre zaklęcie.
Głaszcze Ninoczkę i głaszcze szepcząc jej coś do ucha.
A ona coraz piękniejsza <serce>
Głaszcze Ninoczkę i głaszcze szepcząc jej coś do ucha.
A ona coraz piękniejsza <serce>
- Szopi
- Hodowca
- Posty: 1322
- Rejestracja: 20 lis 2010, 23:34
- Hodowla: Mikołówka*Pl
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kt.
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Ninoczka Diabliczko, Węgielku nasz śliczny
"im więcej głasiasz tym bardziej futro błyszczy", słodkie <zakochana>
"im więcej głasiasz tym bardziej futro błyszczy", słodkie <zakochana>
- kosanna
- Posty: 1050
- Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Jaka ona jest ładna <zakochana> <pokłon> to się w głowie nie mieści... Cudo! 
- Witcha
- Posty: 453
- Rejestracja: 19 mar 2012, 14:08
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
witamy po przerwie 
bardzo boleliśmy wszyscy po stracie Ryśka, szczególnie młodsza córcia... jej rozpacz była taka głęboka, że jak zobaczyła kota podobnego choć trochę do Ryśka to robiła się bardzo smutna, nie można było oglądać starych zdjeć Ryśkowych
zaczęliśmy mówic o kocim przyjacielu ale na wszystkie pokazane brytyjczyki był protest - za bardzo podobny do Ryśka
np Kalunia od Dorszki wzbudziła łez potoki
ale w końcu "coś" się troszkę zmieniło, córcia obejrzała w programie o kotach koty MCO
znaleźliśmy Hodowlę, wyczekaliśmy swoje (od urodzenia!!! 5 listopada) i w sobotę w późnych godzinach wieczornych a wiec tak naprawdę w niedzielę czyli w Światowy Dzień Kota przybył do nas
czarodziej Merlin
czarodziej raczy spożywać mokre tylko i wyłącznie z talerzyka
nie lubi "moczyć wąsików i swej szlachetnej brody ;)

bardzo lubi wpoprzek człowieka przewisnąć... mruczy wtedy jak kombajn

lubi zaprezentować swe przesiąknięte czarowna wiedzą Merlinową ucho oraz zamyślony wyraz pyszczka... ale niech nikogo to nie zmyli, rozrabiać ten szkrabik potrafii oj potrafii

i szaleć za palemkami uwielbia, piórka tracą one w tempie błyskawicznym ;)

no i lansowanie się na fiolecie - purple is the new black dla Merlina więc z upodobaniem wyciąga swoje ciałeczko na tle fioletów i każe się podziwiać...
a Nina? Moje strachadełko fuczydełko przyjęło pojawienie się "nowego" sużą dawką stresu, mimo że nie pokazaliśmy kotom "siebie nawzajem" Nina doskonale wiedziała że coś jest nie tak i z tego "cośnietakbycia" wlazła do kanapy, co zdarza się tylko przy najściu wyjątkowo głośnych tudzież młodych (jedno drugiego nie wyklucza, są też tacy ;p) gości...
jak zamknęłam dojście do wnętrza kanapy, odreagowywała stres wciśnięta pod kołdrę...
nosiłam ją w niedzielę do miseczek i do kuwety, po południu spostrzegła się ze w zasadzie oprócz dziwnego "smrodku" zza zamkniętych drzwi jednego pokoju nic się nie zmieniło i rozłożyła swoje kocie wdzięki na fotelu jakby nigdy nic...
no ale gorsze miało przecież nadejść,trzeba było Ninie pokazać kotka... no to pokazałam, trzymałam go na rękach w kucki a Nina siedziała jak skamieniała i patrzyła na niego... jak go puściłam to nasyczała naprychała i nawarczała na niego jak... kot!!!
Młody początkowo nic sobie z tego nie robił ale potem takim sykiem żmijowym porządnie go wystraszyła to schronił się pod kanapę (on dał tam radę wejść w przeciwienstwie do Niny)
jako że nadeszłą właśnie pora spania to wywabiłam Merlisia wędką (którą uwielbia) i odłożyłam dalsze zapoznawanie się do dnia następnego...
we wtorek z rana Ninę umieściłam w koszyku a Merlina dawaj na pokoje
poszalało dziecko a Nina obserwowała - w końcu opdszedł do niej i gruntownie się obwąchały przez krateczki
Nina zapach znała bo sama nim już niejako waniała (przenosiłam zapachy prawie bez przerwy)
gadałam do niny jaka to ona dzielna i madra i przecież tak naprawdę nie chce burczeć czy warczeć na takie małe kocięcie...
a dziś jak wróciłam z zakupów to zobaczyłam dwa łebko Merlina i Niny - wyglądające z ciekawością zza węgła ktotoktoto
cudny widok
Dokocenie przebiegło wspaniale, oczywiście dzięki poradom odpowiedniego wątku "dokocenie" za który znów dziękuję!!! a rada Dorszki z transporterkiem i rezydentem - bezcenna!!! pozwoliło to Ninie zobaczyć ze nie ma się czego bac, bo ona ze strachu tak reagowała na Merlisia, to było widać, tylko się toto poruszyło a już ona spięta była niemożebnie!!!

ciut mi Ninoczka umknęla z kadru ale chciałam wykorzystac te minuty słonca wczorajsze i udało się ;p tylko tak, na innych czarna dziura zaś z oczami widoczna
głaseczki dla wszystkich zakoconych - oczywiście dla ich kotków ;p
bardzo boleliśmy wszyscy po stracie Ryśka, szczególnie młodsza córcia... jej rozpacz była taka głęboka, że jak zobaczyła kota podobnego choć trochę do Ryśka to robiła się bardzo smutna, nie można było oglądać starych zdjeć Ryśkowych
zaczęliśmy mówic o kocim przyjacielu ale na wszystkie pokazane brytyjczyki był protest - za bardzo podobny do Ryśka
np Kalunia od Dorszki wzbudziła łez potoki
ale w końcu "coś" się troszkę zmieniło, córcia obejrzała w programie o kotach koty MCO
znaleźliśmy Hodowlę, wyczekaliśmy swoje (od urodzenia!!! 5 listopada) i w sobotę w późnych godzinach wieczornych a wiec tak naprawdę w niedzielę czyli w Światowy Dzień Kota przybył do nas
czarodziej Merlin
czarodziej raczy spożywać mokre tylko i wyłącznie z talerzyka

bardzo lubi wpoprzek człowieka przewisnąć... mruczy wtedy jak kombajn

lubi zaprezentować swe przesiąknięte czarowna wiedzą Merlinową ucho oraz zamyślony wyraz pyszczka... ale niech nikogo to nie zmyli, rozrabiać ten szkrabik potrafii oj potrafii

i szaleć za palemkami uwielbia, piórka tracą one w tempie błyskawicznym ;)

no i lansowanie się na fiolecie - purple is the new black dla Merlina więc z upodobaniem wyciąga swoje ciałeczko na tle fioletów i każe się podziwiać...
a Nina? Moje strachadełko fuczydełko przyjęło pojawienie się "nowego" sużą dawką stresu, mimo że nie pokazaliśmy kotom "siebie nawzajem" Nina doskonale wiedziała że coś jest nie tak i z tego "cośnietakbycia" wlazła do kanapy, co zdarza się tylko przy najściu wyjątkowo głośnych tudzież młodych (jedno drugiego nie wyklucza, są też tacy ;p) gości...
jak zamknęłam dojście do wnętrza kanapy, odreagowywała stres wciśnięta pod kołdrę...
nosiłam ją w niedzielę do miseczek i do kuwety, po południu spostrzegła się ze w zasadzie oprócz dziwnego "smrodku" zza zamkniętych drzwi jednego pokoju nic się nie zmieniło i rozłożyła swoje kocie wdzięki na fotelu jakby nigdy nic...
no ale gorsze miało przecież nadejść,trzeba było Ninie pokazać kotka... no to pokazałam, trzymałam go na rękach w kucki a Nina siedziała jak skamieniała i patrzyła na niego... jak go puściłam to nasyczała naprychała i nawarczała na niego jak... kot!!!
Młody początkowo nic sobie z tego nie robił ale potem takim sykiem żmijowym porządnie go wystraszyła to schronił się pod kanapę (on dał tam radę wejść w przeciwienstwie do Niny)
jako że nadeszłą właśnie pora spania to wywabiłam Merlisia wędką (którą uwielbia) i odłożyłam dalsze zapoznawanie się do dnia następnego...
we wtorek z rana Ninę umieściłam w koszyku a Merlina dawaj na pokoje
poszalało dziecko a Nina obserwowała - w końcu opdszedł do niej i gruntownie się obwąchały przez krateczki
Nina zapach znała bo sama nim już niejako waniała (przenosiłam zapachy prawie bez przerwy)
gadałam do niny jaka to ona dzielna i madra i przecież tak naprawdę nie chce burczeć czy warczeć na takie małe kocięcie...
a dziś jak wróciłam z zakupów to zobaczyłam dwa łebko Merlina i Niny - wyglądające z ciekawością zza węgła ktotoktoto
cudny widok
Dokocenie przebiegło wspaniale, oczywiście dzięki poradom odpowiedniego wątku "dokocenie" za który znów dziękuję!!! a rada Dorszki z transporterkiem i rezydentem - bezcenna!!! pozwoliło to Ninie zobaczyć ze nie ma się czego bac, bo ona ze strachu tak reagowała na Merlisia, to było widać, tylko się toto poruszyło a już ona spięta była niemożebnie!!!

ciut mi Ninoczka umknęla z kadru ale chciałam wykorzystac te minuty słonca wczorajsze i udało się ;p tylko tak, na innych czarna dziura zaś z oczami widoczna
głaseczki dla wszystkich zakoconych - oczywiście dla ich kotków ;p
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Jaka wiadomość- niespodzianka :-) ! Gratuluję dokocenia i coś myślę, że musisz zmienić tytuł wątku
. Czekam na zdjęcia kociej przyjaźni, mam nadzieję, że nastąpi szybciutko. Merlin jest śliczniutki :-) !
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Jakie piękne dokocenie :-) Bardzo, bardzo gratuluję!
MCO <serce> Dużo, duzo zdjęć poproszę.
MCO <serce> Dużo, duzo zdjęć poproszę.
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Irys Milusińscy*PL oraz Nina
Heeeeej Merlinku, jakie masz fajne rysiowe uszka <zakochana>
Osobiscie bardzo lubie MainCoon'y, wiec koniecznie musisz go tu czesto pokazywac !
<ok> za dalsze sukcesy w dokacaniu, i
dla obu koteczkow !
Osobiscie bardzo lubie MainCoon'y, wiec koniecznie musisz go tu czesto pokazywac !
<ok> za dalsze sukcesy w dokacaniu, i