dawno nie pisałam, ale przez przeprowadzkę nie miałam internetu na nowym miejscu.
to już dzisiaj, wszystko w zasadzie gotowe... rano sprzątanie, woda do poidła, żwirek do kuwety, kitten w szafeczce czeka, miesko też czeka i góra zabawek... a, muszę jeszcze aparat naładować

ale stresa mam...martwię się wszystkim i niczym, a przecież wszystko musi być ok. ale wiecie jak to jest, gdy się nagle spełnia się marzenie waszego życia...ciągle wydaje się to nierealne, a jednak.. barzdo szybko te 4 mce minęły. dziś wieczorem, najpierw Ula, potem Ela... a potem.. oby się polubiły. trzymajcie kciuki.
Vitte, bardzo miło cię poznać, Twój maluszek jest cudowny. psoci czy grzeczny?