Ekaterina pisze:Jak ja mam się z nim zaprzyjaźnić,skoro on w ogóle nie przychodzi

Przekupuj go smakołykami dawanymi z ręki, a przede wszystkim baw się z nim, jak najczęściej, nie wiem czy ktokolwiek z Was zna kota, który oparłby się miotełkom, wędkom czy laserkom. Zwracaj na niego uwagę, gadaj do niego, ale też nie narzucaj się. Wiem, że nienarzucanie się jest z tego najtudniejsze <mrgreen> Oj, dobrze wiem niestety.
I daj mu czas. Gwarancji co prawda nie ma, że zrobi się z niego miziak, może taki po prostu ma charakter...Ale szansę trzeba mu dać i pomóc, on przecież miał trudne dzieciństwo i wczesną młodość
Co do podgryzania - u mnie tylko Bazylkowi się zdarza(ło), jak był mały to bardzo często i to niestety nie w zabawie (wtedy chyba łatwiej oduczyć).
Zawsze mówiłam, że nie wolno, ale nie zostawiałam go w spokoju tak od razu, tylko po krótkiej chwili, żeby nie kojarzył, że gryząc osiąga pożądany efekt. Nie wiem czy to właśnie było skuteczne, czy samo mu przeszło, bo w tej chwili od wielu miesięcy już mu się nie zdarzyło, może też to ja już się nauczyłam zauważać bardziej dyskretne oznaki zniecierpliwienia

<mrgreen>