Ja też żadnego bałaganu nie odnotowałam.Natomiast Tosiek,jest bardzo zaangażowany w piłkę.Z takim zacietrzewieniem wręcz ją goni,dusi,gryzie.A Morusek tylko asystuje.Ale wiadomo dobra asysta to podstawa niejednego sukcesu.Wesoło tam u Ciebie. :-)
Hehe. Dzięki dziewczyny. Dziś moi piłkarze zaliczyli gola - nie wiem, który strzelił a który asystował ale donica z kocimiętką trafiona, zatopiona a ja mam pół godziny sprzątania balkonu <mrgreen>
Dziady sakramenckie.
Ale dziś jest w naszym domu duże święto. Mijają równo dwa lata od kiedy stał się cud i przyniosłam kota do domu a Robert mnie nie wyrzucił. To właśnie piątego października 2011 roku zawitał u nas śląski szylkret pręgowany, uni-bengal, tygrysi - brytyjczyk - Antoni, zwany potocznie Tośkiem.
Tosiek też dzisiaj świętuje i powtarza wszystkie (prawie) zachowania z tamtego dnia. Właśnie wskoczył na chińską różę i udaje kurę na grzędzie <strach> TŻ też powtarza swoje - tzn goni go i wymyśla różne przezwiska <święty> Np. złaż grubasie z tego kwiatka. No, ale jak wiadomo, przyganiał kocioł garnkowi <lol> Czas jakby się cofnął.
Jaka cudna rocznica :-) ! Wszystkiego najlepszego dla Tosieńka, dużo zdrówka i mnóstwo radości . Wam życzę abyście bardzo długo mogli się cieszyć z Tośka i czuć się zaszczyconym <lol> , iż w waszym domku mieszka tak cudowny kot <mrgreen> !
Bardzo dziękujemy Lenko
Tak właśnie mi się na wspominki wzięło. Jak to było wtedy gdy nie miałam pojęcia jak się z takim futrem obchodzić. Jak zafundowałam nam wspólną traumę kąpieli - co zawsze kończyło się rozlaniem krwi jak nie wiedziałam co zrobić kiedy ten mały Messerschmidt (tak to się pisze?) latał w te i na zad po całym domu jakby mu ktoś ogon podpalił <diabeł> Jak skakało to po firankach, sufitach, próbowało wskakiwać na meble aż do skutku nie zrażając się wielokrotnym spadaniem w dół. Boziu.
Przy drugim dziecku było już znacznie łatwiej <lol>