a ja sobie myśle, może Lolek specjalnie zamyka się w pokoju i ćwiczy *silną wole, SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ <mrgreen> i nigdy więcej, nikt się przed nim w innym pomieszczeniu nie schowa w sumie, na lodówke to też by podziałało :->
nie, żeby się w niej przed Lolkiem zamykać, ale wołowinki i te sprawy <lol>
Przez te całe przebieranki Lolka za ducha zapomniłam opowiedzieć, jak to Lolek (na smyczy) poszedł w odwiedziny do sąsiadki (a raczej jej psa). Lolek z kitą uniesioną dumnie wkroczył do obcego mieszkania (no nie takie obce - to drzwi naprzeciwko, parokrotnie obwąchane). Pies sznaucer wybiegł na widok gościa po czym z prędkością światła schował się w najdalszy kąt mieszkania. Lolek zignorował strachliwego sąsiada i już bez zmyczy zaczął zwiedzać, skakać za telewizor, udaniać sie za żółwiem, penetrować każdy kąt, upolował jednego pająka, skakał jak małpa po krzesłach, łóżku. W ramach zacieśniania więzi sąsiedzkiej Lolek wpakował grube dupsko do pokoju, gdzie trzęsący się piesek pilnował swojego legowiska. Podszedł do psa, obwąchał, psiknął (a może prychnął) i znudzony dumnie wyszedł. Przez całą wizytę Lolek parokrotnie przychodził otrzeć się o moje nogi i zwiedzał dalej, a nawet uwalił się na środku pokoju "kołami do góry". Nawet nie myślałm, że mój kot jest taki odważny <shock>, natomiast pies zastygł na legowisku i wpatrując się w sufit (jednym okiem łypał na ofutrzone zagrożenie, któe się chwilami pojawiało) udawał, że na jego terenie nie ma żadnego kota, a on tak lubi sobie posiedzieć w bezruchu.