To musiała być naprawdę bardzo dobra "umiejąca myśleć i kojarzyć " lekarka , niestety tych naprawdę dobrych weterynarzy jest niewiele bo to i rozum i serce jest potrzebne ,a z tym sercem jest najgorzej. Już tylu wetów przerobiłam w swoim życiu ,a najlepsi byli albo starsi ( dosłownie starej daty z odpowiednim podejściem do zwierząt) albo Ci młodzi którzy tylko do tego się urodzili ( zakręceni totalnie w swojej pracy),a reszta wyrobnicy nabijający kasę i ciągnący właścicieli za kieszeń ile się da .elwiska3 pisze:Wiecie z naszą panią weterynarz to jest tak że ona dość skuteczna w leczeniu ludzi jest.
Nad moim tatą medycyna rozkładała ręce ( dawny błąd lekarski nie do naprawienia ) i kiedy jeździliśmy z Okruszkiem do weterynarza ( 2004-2005r) to pani doktor przepisywała tacie leki stosowane w leczeniu niestrawności psów i kotów oraz jeden lek całkowicie psi z tego co pamiętam <mrgreen> i pomagało.
Stad nazwa "lekarz rodzinny" funkcjonująca u nas do dziś <mrgreen>
Dlatego napisanie skargi przez wetów na lekarkę pomagającą chorym kocim biedakom tylko potwierdza to co napisałam , strach ,że jeszcze kasę zabierze















