Wielkie, wielkie dzieki <pokłon> kochane <serce> kobitki za takie niesamowicie ogromne wsparcie i mile slowa - bardzo byly i sa nadal potrzebne
Przepraszamy za tak dlugo nas nie bylo - niestety Antonio <serce> i jego Pan <serce> byli zbyt apsorbujacy i braklo mi najnormalniej na swiecie czasu aby wejsc na nasze forum
Szczerze to dla mnie 15 minut to juz nie wystarczy wiec - potrzeba mi wiecej czasu aby wszystkich poogladac i poczytac rady forum
Wracajac do tematu kastracji - hmm... czy ona w ogole przebiegla? miala miejsce u Antonia? Od czwartku kiedy z Antonia zeszla cala narkoza i zaczal jesc i pic jak smoczysko - bawic sie jak przed tem <diabeł> Mam dziwne uczucie ze wcale tej kastracji nie bylo - a jedynie dostal narkoze i byl przez kilka godzin oglupialy <lol>
Zapewniam was od czwartku rana az do teraz nic sie w jego zachowaniu nie zmienilo :-> - nadal dziczeje, gna jak opetany <strach> (strach o brak kulek - o jego ranki), skacze po drapaku, je swoje chrupasy, wcina miecho i pije litry wody!
Tyle sie naczytalam ze po kastracji koty zmieniaja zachowanie, robia sie spokojniejsze itd.
U mnie wychodzi inaczej - i ze tak powiem ciesze sie ogromnie <ok>
Bylam bardzo przerazona kastracja - a szczerze Antonio jest zuch chlopak

<tańczy>
PO jego zachowaniu i sposobie zycia wcale nie widac aby ubylo mu jego drogich klejnocikow <lol>
Czy interesuje sie rankami? A gdziez tam!
I w sumie bardziej przezywalam niz Antonio <lol> - bo on nawet nie spostrzeg ze czegos mu brakuje pod podwoziem - a ja glupia wylewalam lzy jak borsuk

<lol>
Wyniki:
Antonio 1:
Kastracja 0
Fotki na fotorelacje ze Kocurkowi-Kastratowi nic sie nie stalo
Czwartkowe lenistwo - mocno spijacy ale

i palaszujacy jedzonko
Antonio czuje sie wspaniale

- jak przed i po kastracji
Jakby zabiegu w ogole nie bylo <mrgreen> - a Pancia na darmo plakala
Jeszcze raz dziekuje

za wasze wsparcie w tej trudnej DLA MNIE

chwili
