To co ,że psiarzozon pisze:Pytanie tylko co mój szef na to, bo to raczej psiarz jest <lol> <lol> <lol>
Tajga
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Tajga
Wielu z nas było "raczej psiarzami" zanim się stało zdeklarowanymi kociarzami <mrgreen>ozon pisze:Pytanie tylko co mój szef na to, bo to raczej psiarz jest <lol> <lol> <lol>
Cieszę się, że Tajgunia poukładała się z częstszą nieobecnością Pańcia
A mnie nieustannie zachwycają jej kolorki
- MoniQ
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10272
- Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Opole
Re: Tajga
Och, ile ja bym dała, żeby taki Ktoś spał na moich kolanach jak pracuję (czy raczej staram się pracować, bo wiadomo, że w takiej sytuacji to ciężko...)
Zazdrość...... <gwiżdże>
Też byłam psiarą kiedyś
buhahahaha 
Zazdrość...... <gwiżdże>
Też byłam psiarą kiedyś
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Tajga
MoniQ, nic łatwiejszego, wystarczy przygarnąć jakąś europejską koteczkę z podwórka i okazać jej trochę serca <mrgreen>MoniQ pisze:Och, ile ja bym dała, żeby taki Ktoś spał na moich kolanach jak pracuję (czy raczej staram się pracować, bo wiadomo, że w takiej sytuacji to ciężko...)
Zazdrość...... <gwiżdże>
Nasza co prawda tylko TŻtowi towarzyszy na kolankach w pracy przy kompie, ale do mnie przychodzi na kolanka kiedy siedzę na kanapie, a teraz duuuuużo siedzę
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Tajga
ZosiuZosiak pisze:Trzymajcie sie dzielnie w czasie kolejnej rozłąki![]()
Na pewno zleci raz-dwa no i macie siebie :-)
Szef nawet ma w domu kota, ale on z tego samego gatunku, co mój brat, czyli koty są fajne, ale PIES TO JEST PIESatomeria pisze:Wielu z nas było "raczej psiarzami" zanim się stało zdeklarowanymi kociarzami <mrgreen>
No, widzisz, a ja bym wolała, żeby Tajga poszła w tę sznurówkową stronę <mrgreen> zwłaszcza, że "akcja odchudzanie" została zawieszona, bo to zawsze jakiś dyskomfort dla futrzaka... Poczekam z kontynuacją, aż już będę całkiem pewna, że kicia poradziła sobie emocjonalnie z nieobecnościami pańcia.atomeria pisze: I rzeczywiście tak trochę się zaokrągliła... W sumie chciałabym, żeby i Kitunia nabrała ciałka, bo z niej ciągle straszna sznuróweczka.
Coś w tym jest <mrgreen> Od razu staje mi przed oczami czarna kocica TŻ z czasów, kiedy mieszkał jeszcze z rodzicami, wyciągnięta przez niego zabiedzona z jakichś krzaków, która, mimo że charakterna bardzo, przytulakiem była strasznymatomeria pisze:MoniQ, nic łatwiejszego, wystarczy przygarnąć jakąś europejską koteczkę z podwórka i okazać jej trochę serca <mrgreen>MoniQ pisze:Och, ile ja bym dała, żeby taki Ktoś spał na moich kolanach jak pracuję (czy raczej staram się pracować, bo wiadomo, że w takiej sytuacji to ciężko...)
Zazdrość...... <gwiżdże>
Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod adresem Tajuni
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Tajga
Mamy pierwszą w tym roku muchę <mrgreen> I to od razu taką wielką "sralimuchę" (przepraszam za słowo wszystkie wrażliwsze użytkowniczki forum, ale użył go kiedyś Sapkowski w którejś z książek o wiedźminie i wydaje mi się ono bardzo celne <mrgreen> ) Strat w wyniku szalonego pościgu nie ma żadnych, no może trochę wody z miski się wylało <lol> Na razie wszyscy żywi - mucha siedzi na suficie, Tajga siedzi na półce i jej pilnuje <lol>
AKTUALIZACJA NR 1: Mucha się nie chce bawić, Tajga poszła spać.
AKTUALIZACJA NR 2: Nie, jednak nie. Tajga pije wodę z kranu i udaje, że mucha jej nie interesuje <gwiżdże> Mucha nie chce się bawić w dalszym ciągu.
A ja się zastanawiam, czy ingerować, czy nie. Ale póki nie ma zagrożenia życia, to chyba pozostanę na pozycji biernego obserwatora <mrgreen>
AKTUALIZACJA NR 1: Mucha się nie chce bawić, Tajga poszła spać.
AKTUALIZACJA NR 2: Nie, jednak nie. Tajga pije wodę z kranu i udaje, że mucha jej nie interesuje <gwiżdże> Mucha nie chce się bawić w dalszym ciągu.
A ja się zastanawiam, czy ingerować, czy nie. Ale póki nie ma zagrożenia życia, to chyba pozostanę na pozycji biernego obserwatora <mrgreen>