już wyjasniam co się działo
nie pisałam wczesniej żeby nie zapeszyć (a jednak zapeszyłam mimo to
nastroszył się że był dwa razy większy, podchodził bokiem do koteczki fucząc, prychając, miałcząc i dosłownie zęby pokazując. Wszyscy się wystraszyliśmy bo takiego go nie widziałam wcześniej. Myślałam że jak się troche oswoi to mu przejdzie, ale nic z tego.
Znajoma zabrała malutką bo sie bała że Moris ją pogryzie
Tak nas traktuje:

a dziś znowu numer wywinął
rano sprzatałam łazienke (dokładnie to wc), była otwarta klapa od kibelka a Moris chciał zobaczyć co tam jest i wpadł prosto do muszli
szkoda że nie miałam aparatu jak taki mokry biegał po domu
