Euphoria & Gasper

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: Dorszka »

dagusia pisze: Rozumiem, że koty po prostu w ten sposob się nie bawią? Każde takie "starcie" to jest w jakiś sposób pokazywanie swojej pozycji, wyższości, dobrze zrozumiałam?
Nie, nie ma u kotów hierarchii jako takiej, dominacji, wyższości, itp. Po prostu chęć zapolowania, upolowania, wytropienia, pokonania - to dla kota jest ta zabawa, możemy tak to w uproszczeniu ująć - jest tak silna, że będzie ją realizować na tym, na kim będzie mieć możliwość. W naturze - na ptaszku czy myszce, chociaż nie jest głodny, i nie skonsumuje. W domu nie ma takiej możliwości, jeśli my jej nie dostarczymy w postaci zabawy do utraty tchu, będzie starać się zrealizować tę potrzebę na kompanie, a niekiedy nawet na człowieku. Tylko że w takim układzie zawsze będzie silniejszy polujący i słabszy, na którego się poluje. Dla ofiary to już marna zabawa. To nie jest żadna dominacja, żadne ustawianie, po prostu zaspokojenie potrzeby polowania, można od biedy nazwać to zabawą w tym znaczeniu, że ten polujący naprawdę jest zadowolony. Gorzej, jeśli zmieni się układ sił, i znajdzie się w pozycji ofiary, zabawa zaczyna się dla kogoś innego.

To nie jest nic złego, to po prostu natura kota, jeśli się ją zaakceptuje, potrafimy z kotem współpracować. Kot jest ciekawy, w okresach aktywności potrafi być BARDZO pobudzony, i w tym czasie trzeba się nim zająć. Niestety, to często wypada nam w momentach dla nas nie na rękę, ale jeśli chcemy uniknąć problemów, musimy nauczyć się odpowiadać na zapotrzebowania kota nawet wtedy, kiedy jest nam to nie na rękę. Ja na przykład mam przy laptopie laserek i wędkę na długim druciku. Jeśli jestem w domu, to przez tych niektórych przy innych komputerach mam ogrom pracy i rzeczy do napisania, to BARDZO czasochłonne <diabeł> U mnie absolutnymi wulkanami energetycznymi są Raya i Perla. Gdy tylko słyszę nieprzytomny tupot, jestem gotowa. Niekiedy przeoczę ten moment, bo na przykład zaczynają swoją zabawę od przyczajenia się. Wiem, że to "już", gdy usłyszę ostrzegawczy syk kogoś, na kogo Raya się zaczaiła, a kto sobie tego nie życzy. Wtedy wołam "Rajuśka, do mnie", i włączam laserek, nie czekam, żeby koty się zbliżyły do siebie, nie pozwalam się na siebie w ogóle patrzeć. Laserek jest dla Rayi (Perli zresztą też) jak magnes, to mój program uproszczony, czyli znad laptopa przeganiam towarzystwo kilka razy w tę i z powrotem. Na ogół wystarcza. Niekiedy nie wystarcza, i wtedy mamrocząc niecenzuralne słowa pod nosem wstaję, i robię im porządną rundkę laserkiem prowadząc po antresoli, półkach, gdzie się da, byle zmęczyć. Dla Vesper jest specjalny punkt programu, ona uwielbia skakać, więc prowadzę laserek po ścianie, potrafi za nim pobiec pionowo nawet na wysokość mojego wzrostu <lol> To jedyny sposób, żeby koty były w poprawnych relacjach, jak się wybiegają, nie zwracają już na siebie uwagi, dlatego zawsze potarzam, że posiadanie więcej niż jednego kota to zgoda i zobowiązanie na więcej pracy. Inaczej koty oczywiście wypełnią sobie czas, ale nie do końca będziemy i my, i same koty, z tego zadowoleni. Zaczepianie z nudy nie świadczy o złych relacjach między kotami, a o nas, że nie do końca wywiązujemy się ze swoich obowiązków :hidden: Jeśli natomiast po takich głupawkach i naszym wymęczeniu koty mimo wszystko pilnują się przy miskach i kuwetach, to nie musimy mieć przepychanek, to już jest sygnał, że z kotami jest coś nie tak, poprawność współżycia na jednym terenie mam na myśli.

Od razu też uspokoję, żeby nie obawiać się wychodzenia z domu. Koty dostosowują swoją aktywność do naszej, my wychodzimy do pracy, one idą spać. Tak jest przy normalnych, poprawnych stosunkach pomiędzy kotami, zgodnym współżyciu na jednym terenie. Jeśli po powrocie znajdujemy ślady, że było inaczej, to faktycznie trzeba się kocim relacjom przyjrzeć bliżej, bo to już mogą być poważne animozje.

Mam nadzieję, że dobrze wyrażam znaczenie słowa "zabawa", czym jest dla kota :)
Awatar użytkownika
elsa
Posty: 1811
Rejestracja: 07 wrz 2015, 15:43
Płeć: Kobieta
Skąd: Gdańsk

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: elsa »

Wspaniałe porady, dziękuję! Muszę pokazać mężowi ten wpis, bo o ile ja czytałam już sporo na ten temat i przekazywałam mu jak ma reagować na kocią "zabawę", to on próbował to rozgraniczać na zabawę dla zabawy, a nie sygnał do wybawienia kotów. Cenne informacje, cieszę się, że jestem z Wami! :)
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: Sonia »

Dorotko, jak Ty to robisz, że Twoje koty chcą się jeszcze z Tobą bawić.
Ja mogę wyciągać, to jedną wędkę, to drugą, to sznurek, to piórka, piłki i patrzą na mnie jak na głąba jakiegoś, albo ja macham a Tobin sobie idzie za zasłonę przez okno popatrzeć akurat. Jak siądę, to oczywiście zaraz idzie Tamiego zaczepiać, od razu się kładzie na plecy i wrzeszczy, jaka to ofiara biedna z niego, a sam się prosi. Im to chyba najlepszą przyjemność sprawia, już nie mam sił do nich. Dobrze, że chociaż czasem, jak jest ciepło i mamy czas wyjść, to Tobinek poszaleje trochę na dworze. Za to Tami ma wtedy najlepszą zabawę, siedzenie i wpuszczanie komarów, a my potem cały wieczór i w nocy szukamy komarów po chałupie. Jak przymkniemy balkon, to wielki płacz jest, bo zamknięte i on się boi, on musi mieć uchylone i koniec.
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: Dorszka »

Soniu, bo to trzeba robić, niestety, nie wtedy, kiedy my uznamy, że czas na zabawę, a kiedy "dadzą sygnał" <lol> U mnie nawet słoń Fado ma przebłyski, i wtedy muszę klnąc zwlec się z fotela, i z nim muszę biegać, niestety, żadne piórka czy laserki, ja robię za drugiego kota (bo tego prawdziwego to by się bał), i biegam, a to za nim, a to przed nim, i chowam się za drzwiami, żeby mnie "upolował"...

Ale nie mówcie nikomu <lol>
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: Sonia »

A to tak to ja się też bawiłam, ale z moją Brysią <roll> tylko ona się tak potrafiła bawić. Tami i Tobi nie wiedzą o co mi chodzi w ogóle, zupełnie nie jarzą i patrzą, jak na kosmitę na mnie <mrgreen>
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: asiak »

Dorszka pisze:Soniu, bo to trzeba robić, niestety, nie wtedy, kiedy my uznamy, że czas na zabawę, a kiedy "dadzą sygnał" <lol> U mnie nawet słoń Fado ma przebłyski, i wtedy muszę klnąc zwlec się z fotela, i z nim muszę biegać, niestety, żadne piórka czy laserki, ja robię za drugiego kota (bo tego prawdziwego to by się bał), i biegam, a to za nim, a to przed nim, i chowam się za drzwiami, żeby mnie "upolował"...

Ale nie mówcie nikomu <lol>
<rotfl> <rotfl> <rotfl> ja nikomu nie powiem... <lol>
Sonia pisze:A to tak to ja się też bawiłam, ale z moją Brysią <roll> tylko ona się tak potrafiła bawić. Tami i Tobi nie wiedzą o co mi chodzi w ogóle, zupełnie nie jarzą i patrzą, jak na kosmitę na mnie <mrgreen>
<rotfl> <lol> <rotfl>
Awatar użytkownika
Luinloth
Agilisowy Rezydent
Posty: 5036
Rejestracja: 11 lut 2014, 20:09
Płeć: K
Skąd: Tychy

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: Luinloth »

U nas są trzy rodzaje sygnałów:
1. Kot biega i skacze po wszystkim jak opętany, ewentualnie czai się i ucieka przed nami.
2. Kocie zabawki znienacka spadają na ziemię.
3. Z okolicy swoich stóp możemy usłyszeć "miauuu, miauuu".

Jeśli odbieramy taki sygnał, rzucamy piłeczką albo machamy wędką i mamy kota w galopie. W przypadku braku sygnałów czasami się udaje, ale próba zabawy może też zostać zbyta trzema machnięciami łapki.
Awatar użytkownika
alakin
Posty: 873
Rejestracja: 18 lis 2014, 01:38
Płeć: *
Skąd: Kraków

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: alakin »

Sonia pisze:Dorotko, jak Ty to robisz, że Twoje koty chcą się jeszcze z Tobą bawić.
Ja mogę wyciągać, to jedną wędkę, to drugą, to sznurek, to piórka, piłki i patrzą na mnie jak na głąba jakiegoś, albo ja macham a Tobin sobie idzie za zasłonę przez okno popatrzeć akurat. Jak siądę, to oczywiście zaraz idzie Tamiego zaczepiać, od razu się kładzie na plecy i wrzeszczy, jaka to ofiara biedna z niego, a sam się prosi. Im to chyba najlepszą przyjemność sprawia, już nie mam sił do nich. Dobrze, że chociaż czasem, jak jest ciepło i mamy czas wyjść, to Tobinek poszaleje trochę na dworze. Za to Tami ma wtedy najlepszą zabawę, siedzenie i wpuszczanie komarów, a my potem cały wieczór i w nocy szukamy komarów po chałupie. Jak przymkniemy balkon, to wielki płacz jest, bo zamknięte i on się boi, on musi mieć uchylone i koniec.
<lol> <lol> <lol>
Pięknie to opisałaś .
Awatar użytkownika
maga
Hodowca
Posty: 3486
Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
Hodowla: KRABRIKA*Pl
Płeć: kobieta
Skąd: Kraków
Kontakt:

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: maga »

Dorszka pisze:Soniu, bo to trzeba robić, niestety, nie wtedy, kiedy my uznamy, że czas na zabawę, a kiedy "dadzą sygnał" <lol> U mnie nawet słoń Fado ma przebłyski, i wtedy muszę klnąc zwlec się z fotela, i z nim muszę biegać, niestety, żadne piórka czy laserki, ja robię za drugiego kota (bo tego prawdziwego to by się bał), i biegam, a to za nim, a to przed nim, i chowam się za drzwiami, żeby mnie "upolował"...

Ale nie mówcie nikomu <lol>
Spoko Dorotko ja robię tak samo ganiając z Haną i Ciri ...w zasadzie bawimy się tak od zawsze <mrgreen>

to upolowanie to żaden wstyd ...chyba <lol>
Awatar użytkownika
dagusia
Posty: 2001
Rejestracja: 30 lis 2014, 20:54
Płeć: kobieta
Skąd: Ireland

Re: Euphoria & Gasper

Post autor: dagusia »

Ja mam podobnie jak Sonia.... u mnie graniczy z cudem, żeby zachęcić Euphi do zabawy. Ona wygrałaby konkurs na leniucha roku <lol> A tak serio- nawet jak wyskoczy z kuwety i miauuuuczy- lecę do niej jak szlona, żeby wykorzystać moment ale i to nie działa. Ani piorka, ani wędki, ani tunele, piłeczki czy nawet zdalnie sterowana myszka nie przynoszą rezultatu. Czasem hrabina ruszy łapka i przygniecie np piórko i na tym koniec. Kiedys działa na nią zabawa w chowanego ale odkąd Gaspi jest w domu to i z tym jest problem...a później się dziwie, że tyje...

A propos tycia- nawiązując do watku w "karmy suche" -wstawiam zdjecie Euphi- mi sie wydaje, ze jest tak na granicy ale mogę się mylić. Co myslicie, jest gruba?

pa Powinni robić PoNa dla lazy cat <lol>

Obrazek

Obrazek
Zablokowany