No, już prawie dobrze. Trochę przytkany mam nos, ale w zasadzie nic straszniejszego, niż przerabiałam w gorsze dni pierwszych tygodni z Eriską :-) (Teraz się mogę przyznać. Miałam/mam? alergię na kocie futro Na szczęście zauważyłam, że nie na każde tak samo, że ogólnie nie jakąś straszną i że z każdą kolejną wizytą u konkretnego kota kicham dużo mniej, więc zaryzykowałam. Z zastrzeżeniem, że jeśli mi jednak nie przejdzie, to prędzej będę codziennie pić wapno do końca życia, niż oddam. Nie wiem, jak z innymi kotami, ale w Erisiowe futro nos mogę już wsadzać bez żadnych konsekwencji <mrgreen> )
Luinloth pisze:(Teraz się mogę przyznać. Miałam/mam? alergię na kocie futro Na szczęście zauważyłam, że nie na każde tak samo, że ogólnie nie jakąś straszną i że z każdą kolejną wizytą u konkretnego kota kicham dużo mniej, więc zaryzykowałam. Z zastrzeżeniem, że jeśli mi jednak nie przejdzie, to prędzej będę codziennie pić wapno do końca życia, niż oddam. Nie wiem, jak z innymi kotami, ale w Erisiowe futro nos mogę już wsadzać bez żadnych konsekwencji <mrgreen> )
Super, że tak się zadziało. Miłość, po prostu miłość <serce> No i pokłon za decyzję <pokłon> Ale trzeba się było przyznać od razu, byśmy Ci wszyscy kibicowali
Miłość działa lepiej niż tabletki antyhistaminowe. Bo przy ataku kichania na cokolwiek (kurz, kot, pies. siano...) żadne mi nigdy na 100% nie pomogły. A alergia na kocie futro minęła mi bez brania choćby jednej <serce>
Mała sesja dziuplowa:
I to oczywiście mniej niż 24 godziny po refleksji, że poza wypróbowaniem w pierwszych dniach budka nieużywana, i po moim postanowieniu o wyborze innych atrakcji przy kupnie następnego drapaczka <lol>