Święta, święta i po świętach, jeszcze dwa dni wolnego i znowu trzeba będzie rano wstawać <strach>
Poprzestawiał nam się tryb życia, bo do nocy się fajnie siedzi, rano śpi do dziewiątej, kotki grzeczne też sobie śpią, Tobinek nawet codziennie w nocy przychodzi do nas i śpi rozwalając się między naszymi poduszkami <zakochana>

Ach, trzeba będzie wrócić do rzeczywistości za niedługo.
W wigilię, aż się teraz wierzyć nie chce, było u nas fajne słoneczko, że miśki nawet na spacerek poszły pochodzić, a ponieważ miały dłuższą przerwę, to chodzili naokoło domu, choćby pierwszy raz go widziały na oczy <mrgreen> Tamiś dzielny miś nawet raz sam poszedł naokoło a my czekaliśmy z drugiej strony i doszedł nasz osiołek

Tobinek łobuzor jeden czasem próbuje myknąć na dwór i o dziwo -15 stopni mu w tym nie przeszkadza, bo wyskoczył nam na ganek ostatnio i się chciał na nim położyć, jak wychodziłam na dwór ze śmieciami. Oczywiście zaraz został zabrany z powrotem do domu i był chyba niepocieszony. Zrobił się z niego też zazdrośnik. Tamisia poję strzykawkami, bo mało pije, to Tobinek mimo, że normalnie pije z misek zaczął się też zaraz wpychać na blat i też chce strzykawkę, choć wcale z niej pić nie potrafi, robi takie przy tym grymasy i miny, mlaska, że można paść ze śmiechu. Tak, że teraz muszę obsługiwać dwa osiołki na blacie i na przemian dawać im strzykawki. Wokół jest wszystko mokre, a ja przy okazji opluta, ale co tam, twardo pijemy ze strzykawki <lol>
A drugą przedziwną sytuację miałam wczoraj. Zaczęłam czesać Tamisia, bo się strasznie sypie, więc Tobinek oczywiście od razu musiał się też koło nas położyć na podłodze i tak leżał, a ponieważ dość długo te czesanie trwało, to nagle wstał i złapał Tamisia za gardło z boku zębami <hm> No rozbójnik jeden.
Za to Tami przyprawił mnie o zawał serca, bo zrobił coś, czego się zawsze obawiałam. Przyszedł Pan kominiarz i tylko przeszedł korytarzem, nawet do pokoju nie zaglądał przecież, a Tami ze strachu, że obcy jest w domu zeskoczył z szafy prosto na ziemię i schował się pod łóżkiem

Ja nie wiem skąd u nich taki strach przed obcymi ludźmi. Tobinek się od Tamisia też nauczył i też się tak samo zaczął zachowywać, jak Tami. Teraz już ich zamykam w sypialni, jak ma ktoś przyjść, bo boję się, że znowu Tamiemu strzeli do głowy, żeby skakać z szafy. Ależ się rozpisałam

Poza tym u nas wszystko po staremu. Czekamy na śnieżek i na cieplejszą temperaturę, bo tyle minusów to mi się nie uśmiecha za bardzo :-)
To teraz tak na ten nowy rok pokażę misie, jak sobie wiaterek wąchają

Oczywiście nie jest to aktualny wiaterek, ale chyba Wam to nie będzie przeszkadzało <mrgreen>
A tutaj sobie leżymy w październikowym słoneczku i udajemy grzybki pod choinką <zakochana> <zakochana>
