Wiem co czujesz...
Trzymaj sie! Dasz rade!
Przetrwasz to! Pocieszaj sie tym, ze ona juz nie cierpi, ze nic jej nie boli...
Jestem z Toba Fado, przechodzilam to samo na poczatku stycznia...
Fado wypłacz się, po chwili pomyśl, na pocieszenie, że Lili jest lepiej, nic nie boli, nic nie ciąży, oddycha pełna i lekka piersią i wesoło bryka z innymi kotami. A potem przestań płakać, nie przywiązuj jej do ogona dzbana pełnego łez, bo z takim dzbanem kiepsko się bryka... Jej już jest lepiej, a Ty dasz sobie radę. Za jakiś czas będzie bolało nadal, ale jakoś tak inaczej.
Przytulam Cię serdecznie!
Przytulam mocno, bo wiem, że teraz świat się dla Ciebie zatrzymał. Pamiętam moją rozpacz i łzy mojego dziecka. Pamiętam naszego kotka, ale przytulam się teraz do naszych futerek i jest mi jakoś tak lepiej na duszy.
staram się uspokoić, widząc jej oczy ,wiem że słusznie postąpilam,on mnie prosiła o pomoc,fakt że nie wiem jak noc przetrwam ,bez jej mruczenia,ale dobrze zrobilam.
DZIĘKUJE ŻE JESTEŚCIE
w domu mam wsparcie ,nawet mój narzeczony (twardziel) się popłakał ,ale z Wami jest łatwiej,bo wiecie co ja czuje.mam nadzieje że nigdy już tego przechodzić nie będę <serce>
Lilunia już się nie męczy, nie cierpi, pokazałaś swoje wrażliwe serce, chociaż w takich momentach to bardzo trudne, najtrudniejsze!
Na pewno pierwsze dni bez niej będą przesycone smutkiem, bo zwierzęta to członkowie naszych rodzin, więc jak tu nie rozpaczać...Z czasem będzie łatwiej, a na pewno już niebawem uszczęśliwisz swoją miłością kolejnego cudownego kociaka i to będzie wspaniały czas, którego nikt i nic Ci nie zakłóci! <serce> <serce> <serce>
fado123 pisze:staram się uspokoić, widząc jej oczy ,wiem że słusznie postąpilam,on mnie prosiła o pomoc,fakt że nie wiem jak noc przetrwam ,bez jej mruczenia,ale dobrze zrobilam.
DZIĘKUJE ŻE JESTEŚCIE
w domu mam wsparcie ,nawet mój narzeczony (twardziel) się popłakał ,ale z Wami jest łatwiej,bo wiecie co ja czuje.mam nadzieje że nigdy już tego przechodzić nie będę <serce>