Limonka, Yam, Iza
yamaha pisze:Czy oni sie na codzien kochaja czy raczej tluka, Kasiu ? A moze kazdy chodzi "w swoja strone", po prostu ?
Yamaha, nie ma miedzy moimi kotkami wielkiej miłości, ale jest za to kolezenstwo, co tez mi wystarcza,
bo grunt, ze czuja sie swobodnie w swoim towarzystwie. Nie ma syków, puszenia się, wpatrywania jedno w drugie,
łapoczynow, bronienia dostępu do kuwety czy miski. Rzadko zdarzają się zapasy, jeśli zawczasu nie przypilnuję.
Wtedy zwykle Kaya pierwsza rezygnuje. Zaproszenia do zabawy wysyła zwykle Tyson, to wciaz jeszcze mały głuptak,
jak slyszy, ze Kaya idzie z innego pokoju to potrafi rozplaszczyc sie na podlodze za rogiem, zeby nagle wyskoczyc
i zrobic wielkie LUUU <lol> Kaya juz wydoroslala i ostatnio co raz rzadziej przyjmuje takie zaproszenia do zabawy <gwiżdże>
Ona odchodzi i w efekcie Tyson też rezygnuje, albo dostaje glupawki i sam zaczyna latac i jezdzic na chodniku
w przedpokoju
Myslę, ze jest OK, chociaz zdarzalo sie, ze w okresach bardzo zlego samopoczucia Kayi ona byla rozdrazniona
i czasem widzialam, ze poirytowana Tysonem, ale to naprawde rzadkosc. Musze jedynie pilnowac Tysona zeby nie wlazil na Kaye
kiedy ta sie rozklada na podlodze, dla niego to jest zawsze zaproszenie do zapasów <diabeł> A tak poza tym to fajni kumple sa <mrgreen>
To czego jestem pewna, to najfajniejsze dni byly po dokoceniu, kiedy kocie tornado latalo po domu w te i nazad,
Tyson potrzebowal bliskosci i chodzil za Kaya krok w krok, a ona byla bardzo wyrozumiala i latala z nim jak maly kociak.
Wtedy ona też chowała się za rogiem i robiła młodemu LUU, ale był ciag dalszy <lol>