Biedna Teresa, jest tak szczęśliwa, że antybiotyk zadziałał, i że mały wczoraj brykał. Nie mam serca ją sprowadzać na ziemię. Zresztą dla Farcika lepiej, że ona jest pełna nadziei. Ja się pomartwię wraz z Wami za nią.
Wet, który zawalił i z którym rozmawiałam, do teraz się ze mną nie skontaktował, więc widać jak bardzo się przejął moją wizytą. Ale o to będę się martwić jak już Farcisław będzie skakał po półkach u Teresy.
