Haniu, znajomych i sasiadow mamy, ale wyjazd na 2 tygodnie to juz nie taka prosta sprawa.
Zeby ktos "dochodzil" : dom trzebaby zostawic "otwarty" (w sensie okiennice), ja mam wszedzie duze okna, wiec jak wyjezdzamy, to sie wszystko "barykaduje" (nie zebym jakos specjalnie sie zlodziei bala, ale nie ma co kusic. Zreszta ubezpieczenie domu tez wg tego zamykania dziala). A kota w ciemnicy nie zostawie przeciez....
Poza tym znajomi, sa, jakos jeszcze nas samotnosc nie dopadla <lol>. Tyle, ze bardzo blisko nas to akurat nie mamy, wiec trzebaby dojezdzac. Raz czy dwa to by sie dalo (gdybysmy wybyli na 4-5 dni), ale wyjazd na ponad dwa tygodnie to juz inna bajka. Ludzie maja swoje problemy, swoje codzienne zwyczaje, domy, mezow, dzieci....
Nie chce nikomu zycia upierdliwiac <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen> A nawet gdyby znalazl sie chetny, to co z tymi okiennicami ?
Oddac kota komus : myslelismy, ale wsrod zaufanych znajomych sa albo psy albo tez domy, gdzie balkony i drzwi sie otwiera, balabym sie ze czmychnie ten moj Niedzwiedz i potem szukaj wiatru w polu....
Rodzina TZ'a (tu mozna latwiej poupierdliwiac bez wyrzutow sumienia <lol> ) : za daleko i zupelnie niepraktycznie.
Uwierz, ze przed rozwiazaniem "klatki" myslelismy o wielu innych, ale jednak TO wydaje sie najlepszym kompromisem
