Magnus i Madox
- dagusia
- Posty: 2001
- Rejestracja: 30 lis 2014, 20:54
- Płeć: kobieta
- Skąd: Ireland
Re: Magnus i Madox
Kurcze nie wiem co powiedzieć ale może czasem trzeba szukać najrpostszych rozwiazań... może piasek w kuwecie mu nie odpowiada?? (sama nie wierze, że to napisałam)
Cokolwiek to jest, 3mamy mocno kciuki, żeby ta walka już się skoczyła i wszystko wróciło do normy <ok> <ok> <ok>
Cokolwiek to jest, 3mamy mocno kciuki, żeby ta walka już się skoczyła i wszystko wróciło do normy <ok> <ok> <ok>
- agniecha
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1066
- Rejestracja: 15 mar 2015, 16:15
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Magnus i Madox
A gdyby postawić kuwetę tam gdzie siusia ? Tak mi przyszło do głowy 
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Magnus i Madox
Wiem, że to, co napiszę, będzie najtrudniejsze do przyjęcia. Ale proszę, po pierwszym szoku, usiąść spokojnie w fotelu i to przemyśleć.
Jeśli Magnus należy do kotów o niskim progu stresu, przepraszam za mało fachowe określenie, ale chodzi mi o to, że najmniejsze zawirowania w otoczeniu wywołują w nim lęk, nie pomoże mu nic innego, jak zmiana otoczenia. Proszę pomyśleć, czy może Pani na jakiś czas, na próbę, zmienić mu domu - rodzice? Rodzeństwo? Przyjaciele? To taka próba z nastawieniem, że jeśli okaże się, że Magnus przestanie siusiać poza kuwetą, to musi pozostać tam na stałe.
Tak, jak rozumiem, że nie można wyekspediować bezdomniaczków, tak samo uważam, że jeden kot nie może płacić za szczęście innych.
Przepraszam, że to wyartykułowałam, ale mamy sobie i swoim kotom pomagać, po to jesteśmy na forum. Jeśli to stres, w nowym domu po okresie aklimatyzacji wszystko powinno się unormować. Nie ma innego sposobu, żeby to sprawdzić. Leki są dobrane, i tutaj radość, na pewno Magnus musi je jeszcze brać, ale jeśli pierwotną przyczyną wszystkiego jest stres, wszystko będzie wracało. Dopóki nie usuniemy pierwotnej przyczyny, Magnus będzie odbijał się od lekarza do lekarza, brał leki, i w końcu wyląduje na psychotropach. Oczywiście niekiedy jest tak, że to jedyna droga, ale najpierw trzeba spróbować wszystkiego, co jak najmniej będzie ingerowało w jego zdrowie.
Jeśli Magnus należy do kotów o niskim progu stresu, przepraszam za mało fachowe określenie, ale chodzi mi o to, że najmniejsze zawirowania w otoczeniu wywołują w nim lęk, nie pomoże mu nic innego, jak zmiana otoczenia. Proszę pomyśleć, czy może Pani na jakiś czas, na próbę, zmienić mu domu - rodzice? Rodzeństwo? Przyjaciele? To taka próba z nastawieniem, że jeśli okaże się, że Magnus przestanie siusiać poza kuwetą, to musi pozostać tam na stałe.
Tak, jak rozumiem, że nie można wyekspediować bezdomniaczków, tak samo uważam, że jeden kot nie może płacić za szczęście innych.
Przepraszam, że to wyartykułowałam, ale mamy sobie i swoim kotom pomagać, po to jesteśmy na forum. Jeśli to stres, w nowym domu po okresie aklimatyzacji wszystko powinno się unormować. Nie ma innego sposobu, żeby to sprawdzić. Leki są dobrane, i tutaj radość, na pewno Magnus musi je jeszcze brać, ale jeśli pierwotną przyczyną wszystkiego jest stres, wszystko będzie wracało. Dopóki nie usuniemy pierwotnej przyczyny, Magnus będzie odbijał się od lekarza do lekarza, brał leki, i w końcu wyląduje na psychotropach. Oczywiście niekiedy jest tak, że to jedyna droga, ale najpierw trzeba spróbować wszystkiego, co jak najmniej będzie ingerowało w jego zdrowie.
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Magnus i Madox
No cóż, podobną sugestię usłyszałam od naszej Wet w sprawie Puszka
Kiedy jeszcze była całkiem pewna, że u niego to FIC.
Pamiętam też, że takie posunięcie rozwiązało problem kocurka Agi L.
Asiu, myślę, że to o czym pisze Dorszka to ostateczność i na takie decyzje jest chyba jeszcze trochę za wcześnie.
Poszukaj w necie informacji o FIC i MEMO (program modyfikacji środowiska), na pewno znajdziesz sporo na miau, mogę też przesłać Ci materiały, które dostałam od Yolli, tyle że po angielsku, ale dla Ciebie to chyba nie problem.
Pamiętam też, że takie posunięcie rozwiązało problem kocurka Agi L.
Asiu, myślę, że to o czym pisze Dorszka to ostateczność i na takie decyzje jest chyba jeszcze trochę za wcześnie.
Poszukaj w necie informacji o FIC i MEMO (program modyfikacji środowiska), na pewno znajdziesz sporo na miau, mogę też przesłać Ci materiały, które dostałam od Yolli, tyle że po angielsku, ale dla Ciebie to chyba nie problem.
-
turmalinka
- Posty: 469
- Rejestracja: 13 sty 2016, 04:56
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tipton UK
Re: Magnus i Madox
Ja nic nie poradze ale mocno kciukam zeby problem znalazl rozwiazanie
-
Aga L.
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1322
- Rejestracja: 08 gru 2012, 18:21
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kraków
Re: Magnus i Madox
To prawda, Atomeria ma rację. Kot mojego syna, Tytus, bardzo często sikał mu do łóżka, nic nie pomagało, leki przeciwzapalne, psychotropy, obróżka <kciukwdół> Wszystko wskazuje na to, że tak stresował go brytyjski kolega, Bazyl. Po przeprowadzce do mnie, mimo, że był wtedy czwartym (!!) kotem w małym mieszkaniu i przez tydzień prawie nie wychodził z łazienki ze strachu przed rezydentami - zesikał się na łóżko tylko raz, jeden jedyny , po tym jak wróciłam po nocy którą spędzili samotnie. Od tej pory jak ręką odjął, jest szczęśliwym kotem leżącym często brzuchem do góry <tańczy> A z Bazylem, który tak źle wpływał na Tytusa zamieszkał mazuriowy Bohun i chłopaki się kochają, lizą sobie pyszczki i uszka, tulą się, jakby byli dla siebie stworzeni :-) Wiem, u nas było łatwiej bo wszystko zostało w rodzinie ale może i Ty Asiu spróbujesz przeprowadzić Magnusa na jakiś czas do mamy? 
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Magnus i Madox
Oj, Asieńko strasznie współczuję sytuacji
Magnusiku, weź się w garść <ok> <ok> <ok>
Asiu

Magnusiku, weź się w garść <ok> <ok> <ok>
Asiu
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Magnus i Madox
Nie uważam, żeby było na to za wcześnie. Magnus już bardzo dużo przeszedł, każde kolejne badanie, kolejne pobieranie krwi, kolejne wyciskanie moczu, to kolejne popchnięcie go w stronę choroby, jeśli jej podłożem jest stres. Żadne, nawet najbardziej naukowe opracowania tego nie zmienią. Choroba ustaje, gdy usunie się jej przyczynę. Ostateczność to dla mnie kot na psychotropach, a do tego wszystko zmierza.atomeria pisze:Asiu, myślę, że to o czym pisze Dorszka to ostateczność i na takie decyzje jest chyba jeszcze trochę za wcześnie.
To nasz problem, w naszych głowach, nasza niemożność pogodzenia się z faktem, że kotu może być gdzie indziej lepiej, niż u nas. Mamy go w swojej głowie rozwiązać, a nie kazać kotu płacić za to, że koniecznie chcemy go przy sobie zatrzymać.
Uciekam już, zanim się narażę do końca. Odsyłam też do wątku Gaspara chyba, przepraszam, ale nie ma teraz czasu szukać. To niedawna sprawa.
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Magnus i Madox
Psychotropy to może być ostateczność, bo zdarzaja się koty, którym inaczej nie da się pomóc, koty które wszędzie znajdą sobie powód do sikania po kątach ("sikanie po kątach" to oczywiście skrót myślowy).
Psychotropy to nie sposób na problem, czy proteza jego rozwiązania. To pomoc doraźna. Rozwiązać problem (lub przynajmniej zmniejszyć do minimum częstotliwość występowania epizodów FIC) ma MEMO, które nie ma nic wspólnego z kolejnymi badaniami czy wizytami u weta.
Psychotropy to nie sposób na problem, czy proteza jego rozwiązania. To pomoc doraźna. Rozwiązać problem (lub przynajmniej zmniejszyć do minimum częstotliwość występowania epizodów FIC) ma MEMO, które nie ma nic wspólnego z kolejnymi badaniami czy wizytami u weta.
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Magnus i Madox
Asiu, przytulam Cię z całej siły i trzymam kciuki za trafność i dobre efekty każdej decyzji, którą podejmiesz.
