Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Dzis tez <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> 
-
aurora80
- Posty: 648
- Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa/Marki
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Dzięki. Nie pisałam o kwestii kosztów chcąc uzyskać wsparcie, spokojnie sobie z tym poradzę :-) ale po prostu naszła mnie refleksja odnośnie kwestii, z którą się niejednokrotnie spotykam. Czasem ktoś szuka do adopcji kotka albo kupuje z pseudo pisząc, że niestety nie stać go na zakup z hodowli legalnej etc. Wszyscy wiemy o co chodzi ... Wtedy jest często złość, jak ktoś zwróci uwagę że życie kota z nami też kosztuje i że w sumie są to niemałe koszty. Rzeczywiście wydatki mogą nie być bardzo wysokie - np. Bulik w codziennym utrzymaniu jedząc suchą karmę (Orijen) i mokre raz na dwa dni (Moonlight) kosztuje mnie znacznie mniej niż Marcel , który jest małym głodomorkiem zjadającym kilka puszek dziennie <mrgreen> , koszty weta też mogą być symboliczne przez jakiś czas, zakładam że nawet przez kilka lat, ale mogą się zdarzyć i sytuacje inne, nieprzewidziane, których żadnej kici nie życzę i nagle może się okazać, że trzeba się liczyć z kosztami większymi od tych, które są ponoszone przy nabyciu kota z hodowli. Niejednokrotnie była o tym mowa na forum, więc to nic odkrywczego, ale jakoś tak o tym pomyślałam teraz. W sumie powinnam to może napisać w jakimś jeszcze innym wątku ale napisała o tym akurat u siebie i nie chodziło mi o nic innego :-)Natashas pisze:Będę cały dzień wysyłać Wam dobre myśli i trzymać mocno kciukiBądźcie dzielni <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Aurorko wiedz, że tu na forum są same dobre duszyczki i my chętnie wspomożemy.. to z pewnością są bardzo duże kwoty, więc pamiętaj, że jesteśmy tu by sobie pomagać
No cóż ... Wracając do mojego Bunia to jestem nieco znerwicowana dzisiaj i mam nadzieję ogromną, że mój liliowy skarb wróci do siebie z naszą pomocą. Ponoć powinnam go już od jutra zacząć gimnastykować, co mnie przeraża. Nie wyobrażam sobie , przynajmniej dziś jeszcze, że jutro zacznę go ciągnąć za dopiero co operowane nóżki <shock>
Natashas, nasz pan doktor, zanim pokazaliśmy zdjęcia, słysząc o tym na co zwrócili uwagę inni lekarze od razu spytał czy Bulik jest kastrowany , wyraźnie to ze dobą powiązał i kazał się nie martwić tymi niezrośniętymi zrostkami. Oczywiście z tym też się wiążą pewne ryzyka ale ...
-
aurora80
- Posty: 648
- Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa/Marki
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Bardzo wam mocno dziękuję za myśli o naszym B. I kciuki <serce> Jesteście niezastąpieni <zakochana>
- Beate
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6863
- Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
- Płeć: kobieta
- Skąd: Łódzkie
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Kciuki mocne za operację i za ćwiczenia <ok> <ok> <ok> <ok> Niech się wszystko uda <ok> <ok> <ok> <ok>
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Trzymaj się kotku
. Mocne kciuki <ok>
- norka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2610
- Rejestracja: 17 cze 2014, 17:02
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
wielkie kciuki za szybki powrót do zdrowia koteczka <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

-
aurora80
- Posty: 648
- Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa/Marki
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen> A poza tym Wiewiór się chyba ostatnio w bobra zamienia bo upodobał sobie rozpłaszczanie się w mokrej wannie...aż muszę przed nim łazienkę zamykać. Okrutnie go kałuże w wannie fascynują <lol> Być może szykuje się do ucieczki na zewnątrz bo i godzinami na oknie przesiaduje i czai się na ptaki <zakochana>sandra pisze:Buliczku kochany, kciuki kciuki kciuki za Twoje biedne łapki![]()
![]()
![]()
I jeszcze buziak dla Wiewora <serce>
- Limonka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1792
- Rejestracja: 19 maja 2015, 15:43
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Ha, to jednak musi być coś w genach. Luke uwielbia jak się go głaszcze i mizia, ale całowanie jest bardzo fe, piszczy przy tym jakby mu się krzywda działa, zwłaszcza w czółko <lol>aurora80 pisze: Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen>
-
aurora80
- Posty: 648
- Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa/Marki
Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
Taaaak, piszczenie (a właściwie popiskiwania) to najlepsze określenie na zwyczajowe dźwięki wiewióra. Jak chce pokazać, że trzeba mu dać papu to wtedy nie ma siły nawet popiskiwać tylko otwiera pyszczka i się gapi wzrokiem biednego głodzonego kotka <lol>Limonka pisze:Ha, to jednak musi być coś w genach. Luke uwielbia jak się go głaszcze i mizia, ale całowanie jest bardzo fe, piszczy przy tym jakby mu się krzywda działa, zwłaszcza w czółko <lol>aurora80 pisze: Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen>