Po REWELACYJNYCH wakacjach, powrot okazal sie duzo mniej rewelacyjny
Opoznienie pierwszego samolotu (wiec nieprzyzwoity sprint zeby zlapac kolejny, w Miami <strach> ), CUDEM nam sie udalo, ja wpadlam do samolotu OSTATNIA, 5 minut przed odlotem, wszystkie drzwi na lotnisku juz byly pozamykane <strach> .
Do tego wrocilam z pieknym ogromnym zapaleniem ucha (zewnetrznego, srodkowego i wewnetrznego, 3 w jednym <strach> Bol taki, ze czlowiek lazi po scianach <strach> ; nie bede dodawac, ze w samolocie odczucie bolu x2 przy ladowaniu <strach> ), wczoraj z lotniska prosto do SOS Médecins (cos w stylu polskiego SOR'u czy jak to tam, bo NIEDZIELA, wiec lekarze rodzinni niedostepni).
Zeby ukoronowac to wszystko, zgubiona walizka <strach> <strach> <strach> Na szczescie juz sie odnalazla, zgubiona w Miami, zostala wyslana do Londynu, ale dzis rano juz doleciala do Paryza i powinna do nas dotrzec jutro/pojutrze, uffff.
Koniec koncow, do pracy wroce wiec w srode, nie jutro, bo jutro by sie nie dalo
Jak sie pozbieram, to jutro pewnie cos powrzucam, dzis robie za zombie