Liluszka
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Liluszka
Dziękuję Ci bardzo Danusiu

- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Liluszka
a jeszcze pytanko do Was kochane , doświadczone Cioteczki
. Czy kojarzycie badanie PCR, coś o nim wspominał wet (jeśli dobrze zapamietałam nazwę), że warto ewentualnie przy nieskutecznym leczeniu zrobić te badanie i ono identyfikuje co w tych oczkach siedzi. Bo niestety dziś oczka lekko zalane i Liluszek tarła oczka przez chwilę
Jutro idę na kontrolę i chcę byc przygotowana a te badania kosztują prawie 400 zł, ok ja to wydam jeśli to faktycznie może pomóc, ale bardziej ufam Waszym poradom i doświadczeniu, więc co myślicie?
Jutro idę na kontrolę i chcę byc przygotowana a te badania kosztują prawie 400 zł, ok ja to wydam jeśli to faktycznie może pomóc, ale bardziej ufam Waszym poradom i doświadczeniu, więc co myślicie?
- fado123
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3093
- Rejestracja: 24 wrz 2015, 19:59
- Płeć: kobieta
- Skąd: slask
Re: Liluszka
Ja Ci niestety nie pomogę ,ale trzymam mocno kciuki za liluszke żeby wszystko było już ok <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Liluszka
Zważywszy ,że moja Paulina to też biolożka pisze to co mi podyktowała <roll> <oops>
PCR jest to metoda identyfikacji bakterii w danej próbce. Metoda ta polega na tym że jeżeli w danej próbce mamy bakterie to ma ona swoje DNA, do tej próbki dodajemy tzw. primery czyli krótkie sekwencje DNA które łączą się z DNA bakterii - w wyniku elektroforezy i użycia światła UV zobaczymy czy dana bakteria istnieje w danej próbce.
PCR jest to metoda identyfikacji bakterii w danej próbce. Metoda ta polega na tym że jeżeli w danej próbce mamy bakterie to ma ona swoje DNA, do tej próbki dodajemy tzw. primery czyli krótkie sekwencje DNA które łączą się z DNA bakterii - w wyniku elektroforezy i użycia światła UV zobaczymy czy dana bakteria istnieje w danej próbce.
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Liluszka
Danusiu jesteś kochana i nieocenione są Twoje rady i pomoc i zaangażowanie w zdrówko mojego Liluszka
Podziękuj również ode mnie proszę Paulinie
Tak jak to rozumiem łopatologicznie, to badanie da tylko obraz obecności lub nie tych bakterii, których primery zostaną wprowadzone do próbki <hm> , to w sumie i tak wiele, zawsze to daje jakiś obraz. No ale posiew chyba też pokazuje co w tym wymazie siedzi <hm>
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Re: Liluszka
Dobrych kilka lat temu przechodziłam dość podobną sytuację z Luną. Woziłam kota po weterynarzach przez coś ponad rok czasu.
Nie chciałabym tu dawać jakiejś jedynej słusznej rady, ale mi najbardziej w tej sytuacji pomógł weterynarz miejscowy. Nie pomógł Garncarz, a w jego lecznicy byłam z kotem kilka razy. Co pomogło? W tej chwili nie pamiętam dokładnie leków i dawkowania ale najważniejszym punktem było przede wszystkim uspokojenie siebie i zaprzestanie wizyt u weta. Wiem jak to brzmi i chciałabym być dobrze zrozumiana, bo absolutnie nie zniechęcam do wizyt u specjalisty, ale mój miejscowy wet zwrócił mi uwagę na taki aspekt, że jeżeli za każdym razem, jak tylko zobaczę mokre oko lecę do weta i podaję leki to ten kot, a dokładnie jego system odporności nie ma szans działać, nie ma nawet szans nauczyć się bo niby kiedy. U Luny nie było żadnych zmian na powiekach, to była kwestia herpeswirusa. Wet mnie uczulił, postawić na wzmocnienie odporności kota, ale nie tylko przez podawanie odpowiednich leków, a głównie poprzez naturalne pobudzenie organizmu do wzmocnienia odporności. Innymi słowy, ograniczyć stres (więcej zabawy, dostosowanie domu do kocich potrzeb, zminimalizowanie wypraw do weta, uspokojenie samego siebie).
Lunie to w końcu minęło. Bywało tak, że widziałam kropelkę mleczno-żółtej ropy w kąciku oka ale delikatnie usuwałam chusteczką i już.
Wracając do leków to jak już wspomniałam, minęło sporo lat bo z 7÷8 ale antybiotyki były podawane raczej długo. Musiałabym pogmerać w wątku Luny żeby odszukać jak to wyglądało...
Oczywiście tak jak dziewczyny radzą, przede wszystkim trzeba postawić dobrą diagnozę bo bez tego bujać się można długo.
Naprawdę współczuję sytuacji bo pamiętam poczucie bezradności kiedy kończyłam podawać leki, chwila spokoju i kolejne oko mokre i w ropie.
Nie chciałabym tu dawać jakiejś jedynej słusznej rady, ale mi najbardziej w tej sytuacji pomógł weterynarz miejscowy. Nie pomógł Garncarz, a w jego lecznicy byłam z kotem kilka razy. Co pomogło? W tej chwili nie pamiętam dokładnie leków i dawkowania ale najważniejszym punktem było przede wszystkim uspokojenie siebie i zaprzestanie wizyt u weta. Wiem jak to brzmi i chciałabym być dobrze zrozumiana, bo absolutnie nie zniechęcam do wizyt u specjalisty, ale mój miejscowy wet zwrócił mi uwagę na taki aspekt, że jeżeli za każdym razem, jak tylko zobaczę mokre oko lecę do weta i podaję leki to ten kot, a dokładnie jego system odporności nie ma szans działać, nie ma nawet szans nauczyć się bo niby kiedy. U Luny nie było żadnych zmian na powiekach, to była kwestia herpeswirusa. Wet mnie uczulił, postawić na wzmocnienie odporności kota, ale nie tylko przez podawanie odpowiednich leków, a głównie poprzez naturalne pobudzenie organizmu do wzmocnienia odporności. Innymi słowy, ograniczyć stres (więcej zabawy, dostosowanie domu do kocich potrzeb, zminimalizowanie wypraw do weta, uspokojenie samego siebie).
Lunie to w końcu minęło. Bywało tak, że widziałam kropelkę mleczno-żółtej ropy w kąciku oka ale delikatnie usuwałam chusteczką i już.
Wracając do leków to jak już wspomniałam, minęło sporo lat bo z 7÷8 ale antybiotyki były podawane raczej długo. Musiałabym pogmerać w wątku Luny żeby odszukać jak to wyglądało...
Oczywiście tak jak dziewczyny radzą, przede wszystkim trzeba postawić dobrą diagnozę bo bez tego bujać się można długo.
Naprawdę współczuję sytuacji bo pamiętam poczucie bezradności kiedy kończyłam podawać leki, chwila spokoju i kolejne oko mokre i w ropie.
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Liluszka
Dziękuję Mago
Ja juz sobie tez myślę, że może trochę przesadzam, bo Lulutek nie ma ropek w oczkach to bardziej takie spore łzawienie, które zalewa jej dolne powieki, ale z drugiej strony tez nie chce zaniechać i doprowadzić potem do jakiejś gorszej sytuacji. Tak sobie początkowo tłumaczyłam , że to łzawienie po zabawie najczęściej się pojawia, więc jak się nabiega to jej oczka "zawieje" i moze stąd te "płacze". Wczoraj jak zawilgotniały to tez po wizycie w kuwecie (może coś jej zapyliło), może rzęsy wpadają do oka (tez dosyc często zauważam, że ma w oczku paproszek) ale jak byłam u weta to w sumie okazało się, że były grudki, ze powieki zaczerwienione więc coś musi byc na rzeczy
.
Ja wiem, ze dla Liluszki wizyty u weta to ogromny stres, ona sie bardzo boi, wciska się w transporter i udaje, ze jej nie ma, że to nie ona, bidulka taka
A zazwyczaj siedzimy tam z 4-5 godzin zanim wejdziemy na wizytę
no nic, liczę, że dzisiaj coś wskuramy tą wizytą. Chciałabym ten posiew zrobić, niech mi jeszcze raz sprawdzi ta trzecią powiekę, czy te grudki przypadkiem znowu sie nie pojawiły (oby nie) i mieć w końcu chociaż jakiś punkt zaczepienia.
Ja wiem, ze dla Liluszki wizyty u weta to ogromny stres, ona sie bardzo boi, wciska się w transporter i udaje, ze jej nie ma, że to nie ona, bidulka taka
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Liluszka
Byłam wczoraj na kontroli. Wet stwierdził, że oczy wyglądają bardzo dobrze, sprawdził 3 powiekę, gładka, czysta i nie zaogniona. Poprosiłam o posiew, powiedział, że tu nie ma bakteriologicznego zapalenia, więc nie ma sensu robić wymazu, ewentualnie zaleca to badanie PCR, bo twierdzi, że u Liluszki oczka mogą się zalewać z powodu jakiegoś wirusa a nie bakterii, albo po prostu w wyniku bardzo krótkiego pysia. No nie wiem będę obserwować i w razie czego zrobię to badanie. Dostałam zalecenie objawowo w razie nasilenia łzawienia stosowac difadol , przemywać optexem i zakraplać Hyabakiem dla nawilżenia.
Zrobiłąm też echo serduszka i choć waliło jak opętane <lol> to wszystkoz serduszkiem dobrze
Biedy mój Liluch, już ma wizyt u weterynarzy po kokardę
Zrobiłąm też echo serduszka i choć waliło jak opętane <lol> to wszystkoz serduszkiem dobrze
Biedy mój Liluch, już ma wizyt u weterynarzy po kokardę
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Liluszka
Dobrze że z oczkami lepiej, i że serduszko zdrowe 
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Liluszka
Weterynarz ma rację, w tej chwili posiew nie ma sensu. PCR zapewne wykazałoby herpesa, albo nawet nie, jeśli jest "uśpiony". Na herpesa jedynie odporność i spokój, lizyna, spokój, higiena oczek, spokój <mrgreen> Anatomia może być kluczowa, nie tyle krótki nosek, co kształt i "przekrój", szerokość kanalików, na co mamy wpływ tylko znikomy - dbałość o higienę, żeby nie dochodziło do stanów zapalnych. Stan zapalny to obrzęk kanalika, czyli zmniejszenie jego światła, czyli zwiększony wypływ łez oczami, czyli podbudowa dla bakterii. Proszę w miarę możliwości często ocierać Liluszkowe oczka, jeśli wystarczy, to tylko kąciki, żeby nie drażnić powiek, ale jeśli oczko świeci się na linii powieki, to znaczy, że jest mokre, czyli trzeba osuszyć na całej długości. To plus lizyna może okazać się kluczowym, wystarczającym posunięciem, bo anatomii się nie przeskoczy. U mnie koteczką o załamanych kanalikach jest Raya, na pocieszenie powiem, że w wieku 4 lat już prawie zapomniałam o pielęgnacji jej oczu, nie żebym ją zaniedbywała <lol> , tylko oczy wymagają jedynie oczyszczania kącików, jak u wszystkich. Ale do dwóch lat musiałam bardzo pilnować, po jedzeniu, wylizywaniu się szczególnie. Bardzo ważny jest moment ułożenia się przez kota do snu, bo przed snem intensywnie się wylizuje, i wtedy oczy u takich kotków są bankowo mokre, chodzi o to, żeby z tym "podkładem" nie zasnęły, bo to super pożywka dla bakterii. Jeśli uda się osuszyć oczka, gdy kot już skończy się myć, ułoży głowę do snu, na ogół wygrywamy bitwę z nawracającymi problemami z oczkami. Dbałość o osuszanie normalnie w ciągu dnia jest też bardzo pomocna, bo jak oko jest mokre (świeci się wtedy na linii powieki), kot próbuje je sobie samodzielnie wytrzeć, co kończy się najczęściej podrażnieniem, i przeniesieniem bakterii z łap, a to już pewne zapalenie spojówek. Ale też wszystko trzeba z głową, żeby za kotem nie chodzić, bo ten spokój <lol> Więc trzeba się nauczyć robić to "od niechcenia", płatek bądź chusteczka zawsze pod ręką, w różnych schowkach, kita przychodzi się połasić, my raz przegłaskujemy, przytrzymujemy, osuszamy, i natychmiast głaszczemy i pieścimy, żeby nie było, że kara za przyjście <lol> Kocio położy się w rozetce, my przechodząc niby mimochodem, nie patrząc w ogóle na kota, szybkie podejście, osuszenie, wydrapanie kociej bródki, żeby aż się wyciągnęła z rozkoszy, i odchodzimy. Żadnego polowania na kocie oczy <mrgreen>
