Kinus Twoje futerka mają za to w zamian super wielki balkon osiatkowany i mogą sobie na dworze siedzieć, a my niestety mamy tylko parter, więc żadnego balkonu nie da się zrobić. W tym roku nie damy rady, ale jak się uda to w przyszłym roku będziemy chcieli postawić drewnianą altanę i kawałek trawki ogrodzimy, żeby miśki mogły tylko tam brykać.
Co do futra to Tamiś sypie się non stop i wciąż jakoś nie ubywa tego futra, do tego jak wychodzimy na dwór to ja wciąż za nim z grzebieniem latam i tonę wyczesuję, może dlatego nie robią mu się kołtuny. Jedynie portki obcinam, żeby miał równe
Ula to okropne, że dopadły Cię te stwory. Mam nadzieję, że antybiotyki pomogą

Biedne te kociki dachówkowe, tyle tego paskudztwa im się wbija
Ja to jestem skłonna uwierzyć w teorię, że ta plaga kleszczy z jaką się teraz spotykamy jest spowodowana tym, że od lat wprowadzono zakaz wypalania traw. Jak ja byłam dzieckiem to całe dnie spędzałam na dworze, łaziłam po drzewach, chaszczach, na wsi na sianie się spało i nigdy na oczy nie widziałam kleszcza, a teraz to strach w centrum miasta przez park przejść.
Yolla nie wiem, jak Tamiś by przeżył zwiększoną dawkę kropelek. On jest uczulony na wszystkie takie preparaty, po tych jednych kropelkach też się wciąż drapał i wyłysiał na karku, więc gdybym mu dała większą dawkę to nie wiem, jak by to zniósł.