Wczoraj była burza. My patrzyliśmy przez okno na błyskawice, jak były daleko, a potem położyliśmy się, bo z łóżka i tak było widać. Erisia przyszła, usiadła w nogach i patrzyła jak zahipnotyzowana. Potem się przeniosła na kanapę, w miejscu z którego był najlepszy widok, łapki przed siebie i oglądała tę burzę jak krytyk filmowy. Niestety było trochę za ciemno na zdjęcie.
Mam nadzieję, że Wasze ogonki też zniosły burzę ze spokojem