Dziękuję
Wczoraj od rana byliśmy u rodziców i próbowaliśmy ogarnąć spustoszenie jakie wywołała nawałnica która przeszła z piątku na sobotę . Powiem Wam , że to co się działo to był horror . Są spustoszenia które będą sprzątane i naprawiane miesiącami. Nie ma całych lasów , na polach leżą dachy domów ,u rodziców na szczęście dom uszkodzony minimalnie i im nic się nie stało , ale nie ma części sadu , ogromne wierzby i świerki w ogrodzie powyrywane z korzeniami leżą i straszą , wszędzie wyjące syreny i świecące straże pożarne . Nie ma wody, prądu , świeczek w okolicznych sklepach i wody mineralnej . Piję kawę i będę budzić resztę rodziny . Jedziemy znowu i jutro też . Dobrze, że mój mąż ma jeszcze urlop, bo razem z ojcem i moim szesnastoletnim synem zrobili wczoraj wielką pracę . Piły spalinowe słychać wszędzie po drodze i we wsi . Rodzice smutni . Wiele serca włożyli w ogród , wiemy, że najważniejsi ludzie i zwierzęta, ale żal patrzeć . Wiecie , kiedy udało mi się dodzwonić rano po tej nawałnicy do taty , a byliśmy jeszcze w Grecji, to pierwsze zapytałam , czy nic im się nie stało, a potem , czy są wszystkie ich koty

moja Paula zapytała pierwsze o koty....Kotom nic się nie stało , a wczoraj szczęśliwe pracowały razem z nami tzn. właziły w każdą nową dziurę , a maluchy polowały na wszystkie ruszające się gałązki . Mój mąż ma dzisiaj czterdzieste urodziny

Tort i szampan będą z dodatkiem wiórów i smrodu spalin z pił .