Franek, Leon i Tosia

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

Kiedy trafiła do nas Tosia, 24 maja 2008 roku pisaliśmy o tym tak:
Przywitajcie naszą kruszynkę - Tosię, która trafiła do nas 21 maja 2008.
Tosia urodziła się 30 marca 2008 roku ulicę dalej od naszego domu. Jej mamusia jest krówką-dzikuską, tatusia nikt nie zna. Tosiunia ostała się jedna z miotu (2 kotek urodził się martwy).
Malutką poznaliśmy przesz cudne osoby skupione wokół Białostockiego Oddziału Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami, Które robią nadzwyczajną pracę na rzecz podlaskich, bezdomnych kotów.
Tosiunia urodziła się w domu dzięki pewnej staruszce, która przygarnęła jej mamę na czas porodu. W innym wypadku przyszłaby na świat gdzieś pod chmurką. Pani jednak nie chciała dłużej trzymać obu kotek (matka przeszła sterylizację, która jest warunkiem stawianym przez BO-TOZu w przypadku prośby o pomoc w wyadoptowaniu kociąt. )
Zabraliśmy ja interwencyjnie, gdyż zaistniała groźba, że koteczka wyleci na bruk. Starszą panią opiekuje się pewna osoba, która miała już dość zajmowania się jej kotami. Na początku obiecano nam, że Tośka zostanie w swoim "rodzinnym domu", do czasu kiedy skończymy remont swojego mieszkania. Sprawy potoczyły się jednak inaczej.

Malutka jest przesłodka. Jest bardzo sprawna mimo zamglonego lewego oczka na skutek przebytego urazu. Oczko jest już w trakcie leczenia, ale są niewielkie szanse na jego powodzenie.
Mała jest zupełnym przeciwieństwem wycofanego Franuszka. Szuka ludzkiego ciepła i uwielbia się przytulać. Jest zadziorna.
Z Frankiem układa jej się na razie nie najlepiej. Na początku on był przerażony fukającą i trzepiącą łapami przybyszką. Teraz z kolei ona się go boi, bo zaczął być w stosunku do niej bardzo niedelikatny, a że cięższy jest od niej co najmniej 12 razy, Tosia fruwa po domu kiedy trzepnie ją łapą. W związku z tym prowadzimy ciągły dozór nad kocim towarzystwem. Mamy jednak nadzieję, że pluszaki się pogodzą i zrodzi się między nimi wielka przyjaźń , tym bardziej, że Franek ma dobre intencje...
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

A to pierwsze zdjęcia malutkiej Tosinki w naszym domu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wtedy była taka maluśka, że mieściła się na otwartej dłoni ;-(
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

Roztkliwiają nas teraz takie opowieści. Od czasu kiedy to napisaliśmy minęło prawie pół roku
Witamy po długim niebycie :)

Dla zainteresowanych - Tosiowe oczko bez szans na wykurowanie. Główna zainteresowana wydaje się jednak nic sobie z tego nie robić.

Mała jest straszną histeryczką. Drze się w niebogłosy a to kiedy Franuś chce ją polizać, a to kiedy my chcemy porwać ją na ręce kiedy się bawi, a to kiedy dotknie się brzuszka, a to kiedy... ...ogólnie w domu panuje ciągły harmider. Śpi najchętniej na aniowej poduszce wtulając się w jej szyję mruczy wtedy tak głośno, że nie pozwala spać... ...sąsiadom z góry (:P). Kiedy morzy ją sen można zrobić z nią wszystko, jest wtedy najpocieszniejsza. W trakcie drzemki ujawnia się u niej... hm... ...humanotropizm (?), kiedy to przeczołguje się bezwiednie w pobliże ludzi, a najlepiej na ich kolana i... ...zaczyna wtedy budzić sąsiadów z góry :P
Franek wrócił już po chwilowych zaburzeniach do swoich codziennych rytuałów. Ma poza tym nowy - za wszelką cenę umyć Tośce pupę. Wtedy w domu robi się naprawdę głośno :)

Nie ma jeszcze jakiejś specjalnej przyjaźni między naszymi kotami. Śpią razem tylko, kiedy Tośkę położy się przy Franiu. Wtedy jak on się nie zorientuje, ona wtula się w niego jak tylko może (jest kotem-zmarźluchem). Francesco za to ucieka, kiedy tylko mała w chwilowym przebudzeniu zaczyna przeżuwać jego uszy, albo kiedy zorientuje się, ze mu za ciepło (jest kotem-ciepłolubem).

Tosiaczek, je za 2. Najpierw swoja porcję, a potem frankową (on jest dosyć wybredny i już się zorientował, że mimo nowej przyjaciółki z co najmniej tygrysim apetytem chodzi syty.
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

Mała była wtedy taka słodka <roll>

Obrazek

Obrazek

I kilka zdjęc z cyklu "Bo wujek jest taki mięciusi"...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

14 sierpnia 2008 rku o swoich kotak pisaliśmy tak:
Franuś.

Franek zrobił się koszmarnie pieszczochowaty. Nie włazi oczywiście na kolana, ale zamęcza nas proszącym miauczeniem całkowicie bez umiaru, tak, że momentami mamy już dosyć Kiedy chodzimy po domu Franek biegnie miaucząc za nami drąc się niemiłosiernie, wyprzedza, rzuca się na stopy układając się na nich na boku. Wszystko trwa ułamek sekundy i jest tak niespodziewane, że bez problemu stracić można zęby w wyniku następczego kontaktu z podłożem, tym bardziej, że Frankowi posypała się linia.

Francik jest też bardzo gadatliwy. Przez jakiś czas (po przybyciu Tośki) zamilkł, ale teraz jego monologi wróciły z potrojoną siłą. Wystarczy zajrzeć mu w oczy, albo powiedzieć coś do niego, żeby się odezwał. Czasami jak się rozgada ciężko go uciszyć

Jest mr. F. kotem ze wszech miar naziemnym. Największe wysokości, na jakie z gracją lokomotywy dolatuje jego cielsko to jakieś 50 cm. Czyli tyle aby władować się do wanny. Ewentualnie najniższa półka naszego nowego regału, tuż przy komputerze, skąd można donośniej dopominać się o głaszczącą rękę domownika zagłębionego w wirtualnym świecie. Pozostaje jeszcze parapet okienny gdzie złapać można woń dziesiątków bezdomnych kocich futer zamieszkujących naszą dzielnicę, ewentualnie popukać łapką w szybkę do ćmy, która zwabiona światłem przysiadła na moskitierze

Wspomniałem o wannie. Z nią wiąże się najbardziej irytująca historia. Franek pożera węże prysznicowe...
Nie wiedzieć czemu wpija w nie zęby mordując je z nieukrywaną lubością. W związku z tym, że nie są węże zwierzętami tanimi denerwujemy się na niego bardzo.

Jeszcze słowo o wyjadaniu dziecinnych bubek (tzn. sucharów). Wszyscy wiedzą, że są wiele smaczniejsze od kastratowej paszy, czy od jakichkolwiek innej przeznaczonej dla dorosłych. Ganiamy więc go od misek młodej. Kocur nauczył się jednak sprawdzać czy jest na horyzoncie ktoś, kto może go za to upomnieć i zabrać mu boską ambrozję. gdy pewien jest już, że nie dosięgnie go grad niemiłych uwag i inwektyw opisujących jego tuszę. Chowa mordę w miskę i pochłania. Wiemy też, że dziecięce bubki są niewielkie. Dzięki temu nie musi ich gryźć. Wiąże się to więc z natychmiastowym opróżnieniem tośkowego paśnika.
Zdarzają się jednak sytuacje, że Frank nie zauważy spoczywającego na nim czujnego wzroku (najczęściej Ani), a trzeba nadmienić, że spostrzegawczość nie jest jego mocną stroną. Wtedy, najpierw dolatują do komplementującego dziecięce delicje Francesca inwektywy. To może wywołać albo silną reakcję mającą zatuszować niecny występek polegającą na zmiany zachowania - najczęściej jest to nerwowe wylizywanie się. Czasem jednak Franio zdaje się nie słyszeć uwag i wrzasków i zostaje gwałtownie porwany znad miski przeżuwając jeszcze. Za każdym razem cała sytuacja wygląda niezmiernie komicznie.

Teraz coś o kocich relacjach.

Tośka męczy Franka. Napastuje go, gryzie uszy i ogon. Skacze na niego z ukrycia. Fuczy, syczy atakuje znienacka.
On odwdzięcza jej się za to kładąc się na nią i wylizując. Jej odpowiedź to tylko najwyższe alikwoty zagłuszające bez problemu prowadzone normalnym tonem rozmowy domowników. Czasami strofujemy go za to, bo Tosia jest kotem specjalnej troski i nie wychodzi jej to raczej na zdrowie.
Gorzej jest jednak, kiedy to Franczowi zbierze się na czułości. Uczucia okazuje oczywiście, ze wspomnianą już wcześniej, gracją lokomotywy. Ostatnimi czasy jednak w związku z wątłym zdrowiem panienki i idącym za tym poważnym pogorszeniem nastroju ucieka od niego w strefy zlokalizowane bliżej sufitu unikając natrętnych kontaktów.
To wywołuje wściekły niedosyt przytulania u Franka, który zwraca w naszą stronę.
Na ogół jednak koty ze sobą nie wojują.
Na początku pisaliśmy, że to raczej kobietka będzie rządzić w domu. Wydaje się nam jednak, że było to spowodowane ociężałością kocura. Kiedy lepiej się im przyjrzeć okazuje się, że Franek gdzieś ma dominację terytorialną i wszystko co z tym związane. Nie jest też na pewno (w odróżnieniu od Tośki) zazdrosny o pieszczoty. Poza tym na ogół schodzi jej z drogi. Kiedy jednak sytuacja się zaognia potrafi Tośkę sprowadzić na ziemię jednym spojrzeniem, albo jednym warknięciem( a uwierzcie, warczy jak mastif). Tośka reaguje na to strachem. Oddala się na bezpieczną odległość i obserwuje kolegę. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby po takiej reprymendzie spróbowała powtórnie wykonać akcję, za którą została skarcona.
Inaczej jest z Frankiem. Kiedy Tośka próbuje za coś go strofować wywołuje to u niego ponowienie akcji z podwójną siłą. Cokolwiek by to nie było najczęściej kończy się ucieczką Tośki na neutralny grunt. Nie pozostawia to złudzeń, kto w domu rządzi.
Codzienne życie nie przynosi jednak zbyt często takich zachowań.
Kocur niezawodnie staje w obronie koteczki. Przybiega zawsze, kiedy Tosia ma czyszczone uszy, a czego nienawidzi i przez to budzi umarłych swoim wrzaskiem. Zakopuje jej qupy, których ta nigdy ukrywać się nie nauczyła (pewnie z racji tego, że trafiła od nas spod maminych, bezpiecznych skrzydeł tak wcześnie). Wylizuje dokładnie jej futerko, kiedy Tosia zwraca swój posiłek, a co najwidoczniej sprawia jej ból, bo miauczy wtedy przeraźliwie (całe szczęście zdarza się to ostatnio rzadko).
Nie wiemy jak wyglądałoby to w drugą stronę, bo Franiowi jeszcze nie wydawał cierpiętniczych wrzasków.
Nie zauważamy jednak wielkiej zażyłości między obojgiem. Ot, po prostu tolerują się na wspólnym terenie i dbają o siebie na tyle, na ile to tylko konieczne.

Teraz kolej Tosi.

Można by panienkę podsumować jednym zdaniem. Trafiła się nam dobra dachóweczka.
Tosia jest słodką koteczką, która „ugniata każdego”, który okaże jej odrobinę sympatii.
Jest kotem ciepłolubnym, więc śpi z nami (najczęściej na Ani poduszce) w nocy.
Mruczy najczęściej po jednym muśnięciu. W związku z jej problemami zdrowotnymi ślini się przy tym niemiłosiernie, co po paru minutach skutkuje jeziorem wylanym ze słodkiej mordki na ciuchy okupowanej osoby.
Jest Tośka kotem latającym i zwiedza wszystkie najwyższe rejony mieszkania. W odróżnieniu jednak od wyspiarskiego kolegi lata z wdziękiem motyla. Skacze (mimo swojego niewielkiego wzrostu) na wysokość 1,3 - 1,4 m oczywiście z gracją górskiej kozicy. Porusza się bezszelestnie jak puma. Mimo tego słychać ją z daleka bo wciąż dręczy ją nieustająca duszność.
Ma Tosia lepsze i gorsze dni. Ostatni tydzień to ciąg tych gorszych. Mało się porusza jest podsypiająca, niezainteresowana zabawą i z wyraźnie osłabionym apetytem. Śpi pod łóżkiem w nocy, a w dzień najwyżej jak się da, tam gdzie nie dostanie jej pluszowa łapa śłonionioniedźwiedzidziowatego Frana.
Skutkuje to jeszcze silniejszą napastliwością tego ostatniego.
Opędzić się już od niego nie możemy.

Cóż nasze skromne studenckie dochody ledwo starczają nam na utrzymanie i w tej chwili nie stać nas na kosztowne badania naszej kruszyny. Resztki oszczędności wyssał z nas przeciągający się remont. Teraz każdy zaoszczędzony grosz będzie odkładany na Tosię. Musimy jej pomóc!!! To teraz nasz priorytet!
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

W międzyczasie zdazryła nam się nawet kąpiel :)

Małej, szczerze mówiąc przydalaby się znowu :-/

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

A to chyba najlepsza do tej pory historia, którą opowiedzieliśmy 24 września 2008r. więc całkiem niedawno :)
Tosia jest po następnych oględzinach. Krwawienie z ucha, które już się nie powtórzyło, pochodziło z rozległego owrzodzenia w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Przyczyna jego powstania pozostaje nieznana i raczej taka pozostanie.
Mała jak wiecie wciąż za dobrze nie oddycha (mimo przebytej operacji) jednak następne oględziny maleńkiego gardełka nie wyjaśniły tej kwestii.

Ale!!!...

Tośka doszła do siebie! Jest bardzo żywa -> istne kocie ADHD (zapewniam, że większość posiadaczy brytków nawet nie jest w stanie wyobrazić sobie co ADHD w kocim wydaniu oznacza. Najlepsze porównania, które mi się nasuwają to 2 wiewióry z popularnych kreskówek:
-pierwsza po zażyciu Red bulla z filmu pt. "Skok przez płot"
-druga po kawce z filmu pt. "Szerwony kapturek - prawdziwa historia"
Jeśli ktoś widział wie o co chodzi... :P

Tońka ma też apetyt...

...dobry apetyt...

...apetycisko!!! (to chyba lepsze sformułowanie). Ten kot pożarłby całe stado olbrzymich wałachów (bo jeden koń zdałby się ledwie na skromny aperitif). To dobrze! Szybko przybiera na wadze i powiększa swoje rozmiary po prostu "w oczach" (w czasie swojego największego kryzysu nie rosła zupełnie).

Jest poza tym przeurocza i przeprzytulasta. Ugniata wylizuje i przykleja się do każdego, kto zna jej imię i zechce go w jej obecności użyć... Robi to spore wrażenie na gościach, którzy widzą ją pierwszy raz, szczególnie zaś na tych niekotatych...

...a Franek?

Franek żyje powoli...
...bardzo powoli...
Przesypia po 22 godziny dziennie. Upodobał sobie pluszowe posłanko spoczywające pod naszym łóżkiem. Ostatnio przywłaszczył sobie prawa do plastykowego koszyka, który ktoś nieopatrznie zostawił na podłodze, a bez którego Franciś już raczej się nie obejdzie.

Poza tym nie dba o siebie chłopak zupełnie... Myje tylko prawą przednią łapę. Tylko do niej ma się bowiem dostęp leżąc na lewym boku, a musicie wiedzieć, że z bocznych pozycji to jego ulubiona (tzn. innych nie stosuje). Inne nie dają możliwości umycia się.
Tak więc często zdarza się, że trzeba kotu podetrzeć 4 litery, bo np. wszędzie gdzie usiądzie zostawia jakże artystyczne brązowe plamki.
Czasem potrafi się zasiusiać, ale o tym na szczęście w miarę szybko się orientuje.
Nie myje oczu, uszu... Wszystko trzeba robić za niego. Tośka, pozostając w opozycji jest przesadną czyściochą myjącą się średnio co 15 minut i po każdym przebudzeniu, posiłku, kuwetkowaniu, przed snem i czasem nawet w trakcie, jest skutecznie odpędzana kiedy zainteresuje się higieną wujeczka (chociaż my też notorycznie się opędzamy od jej kosmetycznych zabiegów).
Przestaliśmy się dziwić. W końcu mając 2 godzinny dzień trudno sprostać wszystkim obowiązkom. Trzeba się przecież wygadać, najeść wybawić, wyganiać i wymęczyć Tośkę, zobaczyć, co słychać w wielkim zaokiennym świecie, wybłagać mizianki, obgryźć róg jakiejś książki, wykraść coś Ani, pomóc przy składaniu prania, spróbować zamordować po raz kolejny węża prysznicowego, zobaczyć, co to się miesza w pralce, a jak jest otwarta co tam znowu nawkładali, wylać wodą z miski, najlepiej kilkukrotnie, wyostrzyć pazury na wykładzinie, wy...
I gdzie w tak napiętym grafiku znaleźć choćby minutkę na toaletę?! Nie ma na to najmniejszych szans!!!
Jest Franek znakomitym retorykiem i potrafi świetnie opowiadać. Opowiada o wszystkim co go w danym momencie interesuje. Zadaje dużo pytań i na wszytskie pytania bezpbłędnie odpowiada. Nie ukrywamy, że werbalny kontakt z nim sprawia nam olbrzymią przyjemność. Oczywiście wrodzona nieśmiałość sprawia, że przy gościach milczy jak grób.

Są oba koty także coraz bliższe sobie. Często śpią wtulone w siebie, stają wzajemnie w swojej obronie.
Bardzo nas to cieszy i wiemy, że dokocenie było bardzo dobra decyzją :)

My natomiast nie wyobrażamy sobie już domu bez tupotu 32 kocich poduszek...
Mamy też cichą nadzieję na to, że Tosieńka da nam odpocząć przez jakiś czas od wizyt w lecznicy po 3 razy w tygodniu, bo o całkowitym sukcesie terapeutycznym raczej nigdy mowy nie będzie... Na razie codziennie walczymy z nią, żeby ją ukłuć (antybiotyk) i wmuścić probiotyk i to w zupełności nam wystarca :?
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

Po niej była fotozagadka:
Co to za przedziwny stwór?! :P
Obrazek
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

I w końcu koty opowiedziały coś o sobie same. :)

_____________________________________________________________
Franek: No wiecie... Jakoś tam się żyje...
...powoli...
Tosia: No żyje się, żyje!!!
F: Ogólnie nic się nie dzieje. Wnerwiają mnie często zdjęciami... co mam powiedzeć?... ...zwykle się nie daję...
Co do?... Oooo maaatko... O wilku mowa...
Chyba sobie żartujecie?... Znowu te zdjęcia?...

Obrazek

F: Te... Popatrz czy tam cos nie poleciało?...

Obrazek

T: Gdzie!!! Gdzie!!! No pokaż!!! Pokaż!!!

F: Ty czekaj... ...chodź tu... Powiedz mnie lepiej na kiego diabła wam te wszystkie zdjęcia?... Co wy z nimi później robicie?...

Obrazek

F: Szczerze?... Mam juz potąd tego focenia...

Obrazek

_____________________________________________________________

F: Koszyka nie oddam!!! Mój ci on!!!
...i nawet się nie zbliżaj...

Obrazek

_____________________________________________________________

F: Czekaj,... czekaj,... Co to ja miałem...

Obrazek

_____________________________________________________________

F: I pamiętajcie!... Bardzo ważna jest strategia... Trzeba sobie ułożyć plan taktyczny... ...przeanalizować kolejność działań... ...nic nie można robić pochopnie... ...trzeba być opanowanym... ...spokojnym... ...wszystko 3 razy przemyśleć...
...o!... i kryjówka... ...kryjówka rzecz najważniejsza!...
...musi być taka, żeby nie było was z zewnątrz widać!... ...ale to zupełnie!...

Obrazek

F: I musi ta kryjówka być dobrym punktem obserwacyjnym!... ...tak żeby wszyyystko można z niej było zobaczyć!...

Obrazek

T: Co ty gadasz?!!! Najważniejsze jest zaskoczenie!!! O!!! Co to?!!! Co to?!!!Mucha?! [mlask... mlask...] może jest jeszcze jedna!!! Może jeszcze jedna jest!!! Biegnę szukać!!!

_____________________________________________________________

F: Eee.. eeeechhh... Pooowiem wam... Nuu... ...oooochhhh... ...nuu... ...nuudzicie mnie...
...taki się przez was robię senny...

Obrazek

_____________________________________________________________


T: A co to Wy myślicie?! Że to tylko Franek lubi spać?! O! Co to, to nie!

Obrazek

T: O! O! O tak lubię!!! Na pleckach lubię!!!

Obrazek

T: I kurcze!!! I czasem nie ma się do kogo przytulić!!! A tak się chce!!! I wtedy trzeba się przytulać samemu!!! No od siebie się przytulać trzeba!!!

Obrazek

T: O! Co to! Co to! Widziałeś?! Widziałeś?! Poleciało!

Obrazek

_____________________________________________________________


T: I co będziemy jedli!? Będziemy!? Już pięć minut nic nie jadłam!!! To jak będziemy?!!!

Obrazek

_____________________________________________________________


F: Czy się robi wspólnie jakieś rzeczy?... Znaczy że jak?... Że ja z tą małolatą?...
...no... czasem się robi... co będę, mówił że nie...

T: No tak!!! Tak!!! Na przykład się ptaszki ogląda!!! No te!!! Za oknem!!!

Obrazek

T: I wujka czasem się myje!!! Znaczy nie, że ja z wujkiem myję wujka!!! Tylko ja sama!!! Jego!!! No wiecie!!! Myję!!!

Obrazek

F: Przestań już tym myciem!!!... Mam tego po dziurki w nosie... Ile można?...

I co jeszcze razem robimy?.... Czasem sobie posiedzimy jak ta szalona w końcu przestanie biegać... Czyli nie za często tak sobie siedzimy...

Obrazek

F: Aż się w głowie kręci jak się na nią patrzy.... I wtedy taki się robię jakiś senny... O!... Aa... aaaaaaaachhh... zupełnie tak jak teraz...

W ogóle to skaranie boskie z ta małą.... Ile to się trzeba naopędzać.... ...żeby chociaz na 5 minut się zdrzemnąć... ...nawet sobie nie wyobrażacie...

Obrazek

F: Ale powiem wam w sekrecie... ...tylko szaaaa... że kocham tę koteczkę i zawsze wolę ja mieć na oku... chociaż czasem mi się przyśnie...

Obrazek

_____________________________________________________________
Awatar użytkownika
Ania i Krzyś
Posty: 362
Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
Kontakt:

Post autor: Ania i Krzyś »

I juz całkiem świeże zdjęcie naszej krowiej kuracjuszki z 1 listopada 2008r. :) w najbardziej niedozwolonym miejscu w całym domu – na mojej biednej, wymęczonej kolumnie...

Obrazek

Nie ma to jak woda! Cała łazienka pływa!

Obrazek

A może futrzany korek do umywalki w rozmiarze XXXL? Ktoś reflektuje?

Obrazek

Obrazek
Zablokowany