: 30 sie 2011, 18:58
To i ja woje pięć groszy.
Mamy w domu schody otwarte. Jak kociaki są małe, blokuje im dostęp od góry. Czyli, gdy są na piętrze, to nie mają możliwości dojścia na schody by nie zleciały.
Gdy są na dole, to niestety nie da się naszych schodów zblokować (zakręcają, no i są otwarte). Ale maluchy są wtedy pilnowane, ale wiadomo, kot to spryciarz. Jednak gdy maluchy oswajają się ze schodami 'od dołu'. To powoli uczą się wdrapywania na nie, nie raz zjadą z pierwszego schodka i tak po nitce do kłębka, nabierają tej umiejętności w końcu brykania po nich. Ale to jest sytuacja, gdy kociak od małego berbecia ma kontakt ze schodami. Dla przykładu, nasz Majka takie harce potrafi odprawiać na tych schodach, że lepiej nie pisać. Przeskakuje ze schodów na drapak, z rozpędy wbiega na drapak, potem z niego na schody, i dalej robi obrót i dyla na górę. Albo wręcz odwrotnie w drugą stronę.
Z tym że Majka się przy tych schodach wychowała.
Jeśli kicio nie miał kontaktu ze schodami, to na początek trzeba uważać. W miarę możliwości zabezpieczyć na pewno zejście z góry. Wejście ( z moich obserwacji) nie jest tak niebezpieczne, jak właśnie ten zjazd z góry. A przynajmniej przeważnie...
A między szczebelkami to na bank się przeciśnie. Nawet dorosły kocur. Wystarczy, że będzie chciał.
Mamy w domu schody otwarte. Jak kociaki są małe, blokuje im dostęp od góry. Czyli, gdy są na piętrze, to nie mają możliwości dojścia na schody by nie zleciały.
Gdy są na dole, to niestety nie da się naszych schodów zblokować (zakręcają, no i są otwarte). Ale maluchy są wtedy pilnowane, ale wiadomo, kot to spryciarz. Jednak gdy maluchy oswajają się ze schodami 'od dołu'. To powoli uczą się wdrapywania na nie, nie raz zjadą z pierwszego schodka i tak po nitce do kłębka, nabierają tej umiejętności w końcu brykania po nich. Ale to jest sytuacja, gdy kociak od małego berbecia ma kontakt ze schodami. Dla przykładu, nasz Majka takie harce potrafi odprawiać na tych schodach, że lepiej nie pisać. Przeskakuje ze schodów na drapak, z rozpędy wbiega na drapak, potem z niego na schody, i dalej robi obrót i dyla na górę. Albo wręcz odwrotnie w drugą stronę.
Z tym że Majka się przy tych schodach wychowała.
Jeśli kicio nie miał kontaktu ze schodami, to na początek trzeba uważać. W miarę możliwości zabezpieczyć na pewno zejście z góry. Wejście ( z moich obserwacji) nie jest tak niebezpieczne, jak właśnie ten zjazd z góry. A przynajmniej przeważnie...
A między szczebelkami to na bank się przeciśnie. Nawet dorosły kocur. Wystarczy, że będzie chciał.