: 28 paź 2011, 14:00
- jeszcze raz dziękuję za miłe słowa...moje widzenie Vitalija jest nieobiektywne, wiadomo, że swojego kota kocha się najbardziej.... <serce>
- mnie dzisiaj ucieszyło co innego; Vitia przyjechał ze mną do domu we wtorek- 25 pażdziernika i trochę obawiałam się reakcji mojej bandy ( bo to prawdziwa banda , każdy kot ma swój inny, silny charakter, każdy kot jest na swój sposób indywidualistą, nawet słodka ragdollinka pod wpływem swojego Wielkiego Brata bengalskiego nauczyła się wskakiwać na półki i szafy, a jej uległy charakter zmienił się w upartą kapryśną Divę), wszyscy, oprócz psa, który przyjął OBCEGO z życzliwością ( ale Vitia z kolei jego się bał), a więc wszystkie kotowate stały zdumione a potem pochowały się po kątach z głuchym pomrukiem.....na codzienny rytuał podawania smakusiów do miseczek odpowiedziały zgodnym strajkiem tylko obżartuszek Alma się wyłamała i podjadała ze wszystkich miseczek....
- Panterek za to był całkowicie wyluzowany od samego początku,,,bardzo niziasty, kontaktowy.....
- syki i warczenie ustały już w środę., ale koty nadal omijały GO z daleka...wczoraj Panterek dotknął sie nosek w nosek z Marrą, która jest hersztem mojej zgrai i były pierwsze zabawy z ragdollinką Almą, wczoraj też Sapo wylizał Vitię i zmienił mu zapach na bardziej swój....a dzisiaj...dzisiaj po raz pierwszy wszystkie kotowate i piecho przybiegły do kuchni na poranne karmienie smakusiami.....
- i wiecie co?? serce mi się uśmiechnęlo na ten widok <serce>
- acha, czy ja juz pisałam, że kocham brysie??? :-)
- mnie dzisiaj ucieszyło co innego; Vitia przyjechał ze mną do domu we wtorek- 25 pażdziernika i trochę obawiałam się reakcji mojej bandy ( bo to prawdziwa banda , każdy kot ma swój inny, silny charakter, każdy kot jest na swój sposób indywidualistą, nawet słodka ragdollinka pod wpływem swojego Wielkiego Brata bengalskiego nauczyła się wskakiwać na półki i szafy, a jej uległy charakter zmienił się w upartą kapryśną Divę), wszyscy, oprócz psa, który przyjął OBCEGO z życzliwością ( ale Vitia z kolei jego się bał), a więc wszystkie kotowate stały zdumione a potem pochowały się po kątach z głuchym pomrukiem.....na codzienny rytuał podawania smakusiów do miseczek odpowiedziały zgodnym strajkiem tylko obżartuszek Alma się wyłamała i podjadała ze wszystkich miseczek....
- Panterek za to był całkowicie wyluzowany od samego początku,,,bardzo niziasty, kontaktowy.....
- syki i warczenie ustały już w środę., ale koty nadal omijały GO z daleka...wczoraj Panterek dotknął sie nosek w nosek z Marrą, która jest hersztem mojej zgrai i były pierwsze zabawy z ragdollinką Almą, wczoraj też Sapo wylizał Vitię i zmienił mu zapach na bardziej swój....a dzisiaj...dzisiaj po raz pierwszy wszystkie kotowate i piecho przybiegły do kuchni na poranne karmienie smakusiami.....
- i wiecie co?? serce mi się uśmiechnęlo na ten widok <serce>
- acha, czy ja juz pisałam, że kocham brysie??? :-)










