Dziękuję serdecznie za miłe przywitanie.
Teraz kilka słów o Pumbie.
O brytyjczykach marzyłam od paru lat, ale to było raczej czytanie czasem o nich w necie, niż konkretne plany. Kilka lat temu byłam na kociej wystawie w Lublinie i brytyjczyki wydały mi się niedostępne i jakieś nadęte. Ale ten kolor…Marzyłam o niebieskim kocie.
W ubiegłym roku na wiosnę, coś mnie natchnęło i zaczęłam szukać ogłoszenia o brytkach na sprzedaż.
Szukałam najtańszego kota niebieskiego. Uważałam, że koty z hodowli są bardzo drogie.
I znalazłam malucha na wsi pod Wołominem za 250 zł. Był bardzo malutki, ale sprzedająca powiedziała, że ma już 3 miesiące, tylko jest o połowę mniejszy od rodzeństwa. Podała taka datę urodzenia, że wychodziło 12 tygodni. Wtedy nie spędzałam tyle czasu na forum o kotach, nie wiedziałam, jak wygląda brytyjczyk w tym wieku.
Pani pokazała nam kotka, był sam, bez rodzeństwa, spotkanie odbyło się w korytarzu domu. Na moja prośbę zniosła z góry matkę kociaka. Była biała, miała pomarańczowe oczy. Tata, którego mi nie pokazała, ale był w ogłoszeniu, był beżowy. Kobieta dodała jeszcze, że mały może mieć dłuższą sierść po matce, ale dziś wiem, że nie była to kotka długowłosa.
Jak Julka zobaczyła maleństwo, nie było odwrotu. Kupujemy go i już.
Zapłaciłam, kociak był bez szczepień, bez odrobaczania.
Do tej pory nasze koty to były znajdy i przybłędy, więc nie miało to dla mnie znaczenia.
Na drugi dzień pojechałyśmy z córcią z maluchem do weterynarza. Orzekł, że kot jest na pewno dużo młodszy.
Tak wyglądał pierwszego dnia w porównaniu z naszym dachowcem Mrozikiem:
