Hann, widziałam, Jadwinia jest przesłodką kuleczką
króciutka relacja z pierwszego tygodnia -
przyjechaliśmy z Księciem w poniedziałek wieczorem - bidulka miauczał całą drogę (to była jego pierwsza jazda samochodem), i praktycznie cały wieczór spędził w transporterku.
Ja, jako człowiek wiecznie martwiący się i przerażony, pół nocy nie spałam i słuchałam miaukolenia - że tęskni, że śpimy i sam jest, że przyjdź do mnieeeee, bo ja jestem księciem i sam nie przyjdę... Drugie pół nocy spędziłam na wyciąganiu go z łózka, do którego nam wskakiwał (teraz i tak śpi z nami, jeśli oczywiście ma ochotę <zakochana>).
Rano obudził mnie taki widok:
Psssst... czy można z panią poleżeć?
oczywiście, że można <serce>
potem było tylko lepiej, a teraz juz szalejemy

polowac czy nie polować, oto jest pytanie...
polować!!
Dziekujemy za powitanie
