Strona 2 z 9

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 09:20
autor: Audrey
Śliczne maleństwo <serce> <serce> :-) Jeszcze raz gratuluję. Widać, że zaprzyjaźnił się już ze swoim Panem :-)

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 11:17
autor: Rebellia
Problem Timmiego jest taki, że mieszkanie, w którym był było mocno zadymione od papierosów. W zasadzie to jedyna rzecz, która zwróciła moją uwagę, bo poza tym do warunków nie mogę mieć zastrzeżeń. My nie palimy wcale i pewnie dlatego od razu tak bardzo czuję specyficzny "zapach" futerka. 8-) Jest tak mocny, że drapie w gardle :-| - chociaż to pewnie moje własne odczucia, bo zawsze bardzo mi ciężko się oddychało w zadymionych pomieszczeniach. Do wczoraj myślałam, że może to skutek przebywania w stadzie kotów, ale z tego co napisałyście, to nie ma nic do rzeczy.

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 11:23
autor: asiak
Śliczny kocurek <zakochana> Futerko może się samo wywietrzy :-)

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 13:29
autor: Sonia
Śliczny kotuś. U Was na pewno nabierze pewności siebie i odetchnie czystym powietrzem :kotek:
Ja bym spróbowała mu nasypać do kuwety żwirek Golden Grey Mastery. On mocno pachnie pudrem. Ja przeszłam teraz na ten żwirek, bo już miałam dość rozwalających się kulek z CBE+.
Żwirek dość mocno pachnie i teraz moje miśki jak się do nich przytulam to pachną choćby poperfumowane <mrgreen> Może w ten sposób pozbylibyście się tego niefajnego zapachu jego futerka.
Tylko nie zmieniaj żwirku od razu na ten nowy, bo maluch może mieć problem i nasika Wam gdzieś indziej. Musisz mu dać dwie kuwety. Jedna z tym żwirkiem, którego używał w hodowli a druga z tym nowym. Może się przekona. A poza tym, to po jakimś czasie, jak Timmy będzie u Was to powinien samoistnie ten zapach zniknąć, bo nasiąknie Waszym domem.

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 18:27
autor: Rebellia
Dziękuję bardzo :)
Opowiem Wam trochę jeszcze historii Feli, bo przekłada się to na losy Timmiego.
Gdy adoptowałam Felę w 2006 roku, mieszkałam z moimi rodzicami. Niespełna 3 lata później urodził się Danielek i Fela spełniła cudowną rolę kociego terapeuty. Daniel miał zdiagnozowany wylew okołoporodowy, był pod opieką neurologa, musiał być do roku czasu rehabilitowany. To przy Feli - a raczej za nią - zaczął raczkować, wyciągać rączki. Dlatego też ten kotek był dla nas tak wyjątkowy. Cierpliwie pozwoliła mu na wiele. Najbardziej jednak zżyta była z moją mamą. Chodziła za nią jak pies, wystarczyło, że ją wołała, a ona biegła z drugiego końca domu. Gdy przeprowadzaliśmy się do Wrocławia, została z nią, bo do niej pałała największą miłością. (Mam fajne zdjęcia Feli i mamy, ale mama nie pozwoli mi wstawić <diabeł> )

W 2011 przygarnęliśmy Edka, psa który miał być pinczerem miniaturką, ale wylądował na wsi, bo urósł i nie nadawał się do sprzedaży przez pseudo. Jak się okazało Edek poważnie chorował, nim jeszcze my go wzięliśmy. Najprawdopodobniej, wg weta, to był skutek wchowu wsobnego. Bez sikania był w stanie wytrzymać do 1,5 godziny, mimo że ogólnie był okazem zdrowia. Każde wyjście na dłuższe zakupy kończyło się zamoczeniem mieszkania. :-| Skończyło się podniesionymi panelami w przedpokoju. 3 miesiące szukałam odpowiedniego domu z ogrodem, który pozwoli Edkowi na swobodne wyjście, kiedy zechce. Znalazłam. Edek dostał swój raj, bo ma drzwiczki jak dla kota i wychodzi, kiedy chce za potrzebą na dwór. Pani natomiast jest samotną osobą, więc rozpuściła jedynaka strasznie.
I tak u końca 2011 roku wszystkie zwierzęta były szczęśliwe... tylko my mniej bez zwierzaka. Powiedziałam sobie, że więcej żadnych stworzeń, zwłaszcza, że najpierw odkarmienie, a potem diagnostyka Edka u kilku wetów pochłonęły naprawdę spore pieniądze. <wsciekly> A de facto nic więcej nie mogliśmy zrobić.

I życie toczyło się spokojnie. Wyprowadziliśmy się z Wrocławia do ciasnego lecz własnego ;) i wtedy jak grom spadła wieść o chorobie mojej mamy. Rodzice sprzedali dom, zamieszkali w pobliżu nas, a Fela trafiła do nas. Bardzo szybko zaczęła chodzić za Danielkiem, spać w jego łóżku, domagać się kocich smakołyków. Oczywiście jak odwiedzała nas mama, to pierwsza gnała do drzwi i ją witała.

Jej sobotnie odejście było ogromną traumą dla wszystkich. Jeszcze chyba nigdy cała rodzina nie płakała tak za jednym kotem. To też jak dzisiaj wróciłam z pracy, zastałam paczkę podpisaną "dla nowego kota". A w paczce RC dla młodych brytyjczyków i różne inne rzeczy dla kota. To od moich rodziców, którzy już się zadeklarowali jako catsitter ;-)) Chociaż wczoraj ojciec się mnie pytał, czy nie mieliśmy bliżej hodowli w Suwałkach. 8-)

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 18:37
autor: Audrey
Piękna i wzruszająca opowieść :hug: Timmy będzie miał u Was raj na ziemi :-)
Szmat drogi przejechałaś za tym jedynym kociakiem.

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 18:41
autor: tymabri
Wspaniala z Was Rodzinka i super sie takie wpisy czyta :roza:

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 18:58
autor: Becia
:kiss: dla Was za serducho dla zwierząt

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 19:32
autor: Sonia
Wzruszające jest to jak piszesz o swoich zwierzaczkach :-)
Timmy na pewno nie zastąpi Feli, bo każdy kotek jest jedyny i wyjątkowy, ale jestem pewna, że w Waszych sercach znajdzie swój kawałek miejsca i za niedługo On też będzie dla Was wyjątkowy. Niech rośnie na Waszą pociechę zdrowo <ok> :kotek:

Re: Timmy

: 29 kwie 2013, 20:08
autor: asiak
Wzruszające :(((( ;-(