Postaram się pokazywać jak najwięcej i jak najczęściej
Jeśli chodzi o jej historię to zacytuję jedną z dziewczyn, które były zaangażowane w jej losy"
"kota została odebrana z bardzo złych warunków. Futro było wielkim kołtunem z odchodami, pod kołtunem szalały robale.Ważyła trochę ponad 3 kg. Została wszechstronnie przebadana, wyleczona, odrobaczona, no i ogolona.
Kota kocha ludzi. Nienawidzi zwierząt, zarówno kotów jak i psów. Bije, żeby zabić. Dlatego nie mogła zostać w DT. Bo owszem - miała ciepło, miała co jeść, miała opiekę wet - ale nie miała człowieka na własność. DT jest bardzo doświadczony, nie zakocony po kokardy. Kota po prostu nie mogła być wypuszczona na salony, miała swoj pokoj i siedziała najczęściej sama. Szukała domu już od stycznia. Ilość idiotów odpowiadających na ogłoszenie można liczyć w setkach. "
Moja historia jest taka, że pojawiłam się na kocim forum. Dużo pytałam, szukałam. Zostałam bardzo zjechana za to, że mam dość sprecyzowane oczekiwania co do kota i w sumie to jestem człowiekiem bez serca jeśli nie chcę adoptować jakiegokolwiek kota tylko szukam spokojnego i w typie persa/brytyjczyka. Staraliśmy się o kotkę z jednego z DT, przeszliśmy weryfikację i jeszcze tego samego dnia po spotkaniu DT napisał, że chce nam dać kotkę. To była wycofana, zastraszona persiczka. Przez kilka tygodni czekaliśmy na nią, zrobiliśmy wszelkie zakupy do domu, dopytywaliśmy regularnie. Kotka była leczona więc DT chciał dokończyć leczenie nim nam ją odda. Kilka dni przed ustalonym terminem DT stwierdził, że nam kotki nie odda bo nie pasujemy im jako ludzie. Ot tak po prostu. Bardzo to przeżyliśmy, ponieważ ja już cały ten czas żyłam w przeświadczeniu, że kotka do nas trafi.
Po tej sytuacji bardzo się zniechęciałam bo uważam, że potraktowano nas niepoważnie. Zaczęliśmy się zastanawiać czy jest szansa, że dostaniemy z jakiegokolwiek DT kota, bo doświadczenia nie zdobędziemy przecież.
Tymczasem, dziewczyny z forum wysłały mi numer do jednego z DT z informacją, że tam jest spokojna koteczka, kilkuletnia. Zadzwoniłam, umówiłam się na spotkanie a potem dostałam zdjęcia i wpadłam po uszy

Nie chciałam się nastawić więc starałam się specjalnie nie ekscytować. Ale pozytywnie przeszliśmy weryfikację w DT, nasze mieszkanie i zabezpieczenia również zostały zaakceptowane. I mała trafiła do nas.