Strona 2 z 3

: 31 maja 2010, 23:33
autor: Paulina
śliczny koteczek :kotek:

: 01 cze 2010, 07:33
autor: kasia z gdyni
Piekny kawaler :kotek:

: 01 cze 2010, 08:08
autor: Agathea
Słodziak <klaszcze> witamy na forum i gratulujemy zakocenia :)

: 01 cze 2010, 21:34
autor: asiek
Piękny kiciuś :kotek: Witaj

: 02 cze 2010, 18:16
autor: Pola
I ja witam na szarym końcu, ale serdecznie :)

: 04 cze 2010, 15:17
autor: tosia
Witajcie :-)
Koteczek jest uroczy <aniołek>

: 04 cze 2010, 17:33
autor: nessie
Witamy pięknego chłopaka!

: 27 cze 2010, 21:30
autor: Lamora
Vinci - Michaś jest już poważnym kawalerem, przez miesiąc urósł jak na drożdżach

Obrazek

w ubiegły czwartek dokociliśmy się koteczką, przyrodnią siostrą Vinciego. Miało być tak pięknie, miała panować wielka miłość i radosna zabawa. A tymczasem są chwilowe pakty o nieagresji,

Obrazek

ale pomiędzy nimi jest zacięte polowanie. Vinci poluje na mała czekoladkę, atakuje ją zza każdego rogu. Ona od początku była przyjaźnie nastawiona, ale po kilku dniach takiego traktowania sama zaczęła od czasu do czasu wyciągać na niego łapkę i warczeć.
Trochę się martwię, bo we wtorek wracam do pracy i nie bardzo mogę sobie wyobrazić zostawienie ich samych w domu. Boję się że jak wrócę to kłaki sierści będą się walać po mieszkaniu, a z kotów nic nie zostanie.

no ale uzbrajamy się w cierpliwość mając nadzieję, że ta wzajemna sympatia w końcu nadejdzie :))

: 27 cze 2010, 21:39
autor: mimbla
Ojej, kolejna czekolada :D Kolejny wątek do systematycznego odwiedzania <lol>

Gdy będziesz w pracy zostaw je w oddzielnych pokojach, z miseczkami i kuwetami. Poczytaj sobie wątek o dokoceniach, jest sporo przydatnych porad. Co do dawania Vinci'emu do zrozumienia, że źle robi, to chyba skuteczniejsze od psikania i wołania "nie wolno" jest odwrócenie jego uwagi. Gdy atakuje, wyciągaj jego ulubioną zabawkę, machnij mu przed oczami czymś, co może gonić- wędką albo piłeczką. I cierpliwości, kotki znają się krótko :)

Trzymam kciuki :ok:

: 27 cze 2010, 22:29
autor: Lamora
przydadzą się kciuki :) byłam dziś przez chwilę sama w domu i robiłam obiad, więc nie miałam czasu ganiać za kotami i sprawdzać, czy się akurat nie zagryzają, więc zamknęłam koteczkę w jednym pokoju, a Vinciego w drugim (żeby było sprawiedliwie, jeśli już ograniczać im wolność to obu ;)), po czym przyszedł mój TŻ i powiedział, że jestem bez serca...
w ogóle to o ile kupno Vinciego było moim pomysłem i to ja się w nim zakochałam bez pamięci, to Malutka (jeszcze bezimienna) bezsprzecznie zawładnęła sercem TŻta. Oszalał mi facet ;) a tak zawsze powtarzał że on psiarzem jest i koty go nie ruszają <lol>
ale tak to już chyba jest z tymi facetami ;)