..się nam troszkę kotek pochorował, i to z naszej winy

Splot nieszczęśliwych wydarzeń spowodował, że nie wyrobiliśmy się z remontem mieszkania, a to dotychczasowe trzeba było opuścić i na gwałt się przeprowadzaliśmy. a kotki bardzo źle znoszą pył, brud i liczne remontowo-budowlane specyfiki, skończyło się na łzawieniu oczek i lekkim zapaleniu dróg oddechowych

ale pan doktor zbadał, leki przepisał i zdrówko oraz nastrój do psot powracają :-) dopóki nie ogarniemy się z mieszkaniem Kukę oddałam 'na przechowanie' siostrze. Serducho mi pęka za każdym razem kiedy wpadam w odwiedziny i muszę odejść bez mojego stworka ale tłumaczę sobie, że to dla jej dobra, bo to chyba jedyne dobre rozwiązanie.
moja mordeczka od maleńkości 'usmarowana mleczkiem' (to w tych białych plamkach zakochałam się od pierwszego wejrzenia)
w ogóle o co tyle zamieszania z ta kulką, wystarczy włożyć łapkę i piłka sama przylatuje i odlatuje..
ale i to potrafi być męczące :-P
zdjęcia robione telefonem, stąd kiepska jakość ale Kukunia tak urosła, że musiałam się tym z Wami podzielić!
p.s. a tunel zrobił furorę dopiero po 2 w nocy i generalnie o tej właśnie porze jest najatrakcyjniejszy. <lol>