No, skoro juz wyszla to mozesz zaczac robic... fotki <mrgreen>
Ja tez adoptowalam dorosla kotke, Alicia miala troche ponad 2 lata kiedy z nami zamieszkala. Tez sie stresowalam tak jak ty. Przyznam sie, ze przez pierwsze 2 dni liczylam ile chrupek zjadla i co chwile sprawdzalam, czy juz byla w kuwecie, czy nie.
Dom poznawala noca, albo kiedy byla sama. Przy nas bala sie wyjsc z kryjowki, a jesli wyszla to poruszala sie na podkulonych lapkach, przygarbiona i zestresowana.
Trzeciego dnia odkryla, ze mamy fotel, doszla do wniosku, ze skoro w tym nowym domu sa fotele, z ktorych na dodatek nikt jej nie zgania, to nie bedzie tak zle i da sie z nami zyc

Po odkryciu tego przydatnego dla kotow mebla przestala sie kryc.
Pomocne w zaprzyjaznianiu byly tez smakolyki, karmiona "extrasami" dawala sie spokojnie glaskac.
Pewnie wiesz, jak sie zachowywala w "starym" domu, czy byla miziasta i nakolankowa, czy nie, wiec wiesz, czego oczekiwac.
Alicia bawila sie ze mna juz w pierwszym tygodniu mieszkania z nami, po 2-3 tygodniach zaczela nas witac po powrocie do domu, sypia z nami od pierwszego tygodnia, ale dopiero po prawie 5 miesiacach zaczela np. dosiadac sie do nas, gdy siedzimy na kanapie, ostatnio pozwolila sobie nawet na polozenie sie na moim brzuchu (zrobila to dokladnie 2x, ale to pozwala mi zyc nadzieja na dalsza poprawe).
Wszystko przed toba, ja sobe wyobrazalam, ze wezme kota a on po max. 3 dniach bedzie mi siedzial na kolanach i bedzie mnie kochal. Jak widac po prawie 6 miesiacach nadal mi na kolanach nie siedzi, ale kocha mnie, a ja ja (do szalenstwa) <zakochana>