Dziękujemy wszystkim za kciukanie. Niestety na razie nie zwalniamy was z tej czynności, gdyż na froncie dalej niepewnie.
Ku naszemu zdziwieniu Tośka bardzo oswoiła Leośka i powolutku zaczynają się do siebie zbliżać. Nie dziwią nas już ich spotkania nos w nos. Co prawda zdarzy się ciągle coś palnąć naszej niewydarzonej dziewczynie – np. Lea w ogon, po czym ten strasznie się irytuje, jednak do łapoczynów nie dochodzi. Oczywiście dalej jest baczna obserwacja i skromny limit zaufania z obu stron, ale uważamy to za wielki krok na drodze do ocieplenia stosunków.
2 noce temu, natomiast, miedzy Franuśkiem i panem L. doszło do zwarcia (wspominaliśmy już o tym na blogu). Atak, Leona tym razem, bardzo wystraszył Frankiego, co doprowadziło relacje miedzy nimi do stanu, jaki był na samym początku.
Sami, więc widzicie, że musimy dać kotom (szczególnie chłopaczkom) więcej czasu na dogadanie się.
Poza tym, Leon wyprawia sobie nocne wędrówki po mieszkaniu, z ominięciem wypełnionej kotami sypialni. Z dnia na dzień pozwalamy sobie na coraz większą śmiałość wobec niego. Ciągle jednak i my i on nie czujemy się pewnie. Nie znamy go do końca i wiemy, że możemy nie przewidzieć jego reakcji. Na pewno miał kontakt z ludźmi bo jest bardzo opanowany, spokojny i pozwala nam bardzo wiele przy sobie zrobić.
truda pisze:Może mi nie uwierzycie, ale chyba specjalnie mnie nie zaskoczyliście Waszą decyzją bo coś mi się wydaje, że to już postanowione.
Wierzymy
Ale proszę uwierzyć, że my sami jesteśmy zaskoczeni tą decyzją.
…zaczynaliśmy już szukać hodowli, z której mieliśmy wziąć trzeciego…
…brytusia; kremaczka, albo czekoladkę. A tu „masz babo placek”… Po wszystkim plan jest taki, że odnośnie kocambrów nic już planować nie będziemy, bo zawsze wszystko wychodzi jak chce…
Mago pisze:Co z łapką?
W sumie nic… Pominąwszy to, że wczoraj Leonowi zsunął się opatrunek i niestety znowu otarł sobie część tego, co już było wygojone. Wiemy też, że kocurek jednak ma czucie w łapeczce. Na pewno sporo osłabione, ale jest.
Na razie czekamy do piątku. W piątek spotkamy się z „szefową” kotkowa i wspólnie wybierzemy się do weterynarza na oględziny. Prosimy, więc o cierpliwość do tego dnia. Napiszemy niezwłocznie, czego się dowiedzieliśmy.
Mamy też zamiar poprosić o pomoc w obcięciu sierściuszków Leona. Nie poradzimy sobie, bowiem z tym sami i koteczka najprawdopodobniej będzie trzeba spacyfikować farmakologicznie (albo znieczuleniem ogólnym, albo środkami uspokajającymi). Leonek ma kilka miejsc gdzie okrywa włosowa sfilcowana jest przy samej skórze na dużej powierzchni. Po spacyfikowaniu mamy zamiar ogolić go do samej skóry. Będziemy mieli przez jakiś czas ładnego, długowłosego devon rex podobnego rudaska

Obstrzyżenie Leona jest w tej chwili jednym z priorytetów. Jesteśmy pewni, ze po tym miziak będzie wiele spokojniejszy. Dowody tego mamy już teraz obcinając futerko powolutku nożyczkami. Jest to jednak żmudna praca, która nie bardzo przypada do gustu głównemu zainteresowanemu. Poza tym boimy się ciągle, ze poruszy się w trakcie cięcia i nieumyślnie go uszkodzimy.
Na zakończenie kilka zdjęć.
Stosunki męsko-męskie
Nasz Brysiu, bo dawno go już nie było…

Trochę mu się rozrosło. Czyż nie?
