Strona 11 z 25
: 03 gru 2010, 22:43
autor: Dorszka
Trzeba dać kotom czas na zaznajomienie, nie można Pusi zmuszać do tego, że ma koniecznie polubić Oro. Trzeba wziąć pod uwagę i taki scenariusz, że to się nigdy nie stanie, i Pusia drugiego kota nie zaakceptuje, nawet nie dlatego, że drugi, ale TEGO kota. Tak się zdarza.
Transporter jest bardzo dobrym pomysłem, ale zamykamy Pusię, a nie Oro. I nie na 15 minut, a na znacznie dłużej. Zasada jest taka, że zamykamy tego kota, który się boi. Transporter nie może stać na podłodze - powinno się go postawić wysoko, na przykład na komodzie, na stole, w miejscu, z którego Pusia będzie widziała, co się wokół niej dzieje. Niech się przygląda szaleństwom małej, będzie wiedziała, że ONA jest bezpieczna. Lepiej, żeby stał tak, żeby Oro nie podchodziła do niego ciągle i nie węszyła. Niech Pusia sobie patrzy na "wroga", idealnie jest, żeby została w transporterku tak długo, aż się rozluźni, znudzi i na przykład przyśnie. Wtedy trzeba po prostu otworzyć transporter, ale nie ograniczać wolności, jeśli zechce wyjść do pokoju i się schować, niech tak zrobi. I tak codziennie.
Jeśli po dwóch miesiącach od dokocenia relacje między dziewczynami się nie poprawią, trzeba się będzie pogodzić z tym, że nie trafiły na siebie po prostu. I cieszyć się, że dom jest duży, i że każdy z kotów znajdzie swoją niszę - naprawdę mała przestrzeń wcale nie pomogłaby w tym przypadku.
Transpotrera trzymałabym się na razie, jeśli zacznie się coś zmieniać na plus, to nawet dość długo.
: 03 gru 2010, 23:16
autor: Maru
Skoro zamknięcie w transporterku ma zmusić rezydentkę do przyglądania się małej, to zastanawiam się, czy u mnie na prawdę jest potrzebny. Szczególnie, że Pusia dostaje szału zamknięta w transporterze i za wszelką cenę próbuj się z niego wydostać. Ona i bez niego ciągle Oro obserwuje. Nie chce mieć z nią nic do czynienia, ale ciągle przesiaduje u mnie w pokoju na szafie i cały czas patrzy, co robi mała. Cały czas jest czujna i nawet na chwilę nie spuszcza jej z oczu.
: 04 gru 2010, 00:31
autor: Dorszka
Jeśli Pusia tak reaguje na transporter, to ten sposób oczywiście odpada - w ogóle nie wchodzi w grę.
Myślę, że nie ma sensu przymuszanie kotów do przebywania w swoim towarzystwie. Trzeba zdać się na czas. Dom jest duży, jest przestrzeń - to bardzo ważne, bo dzięki temu nie dochodzi do agresywnych zachowań, których próbki pojawiają się przy ograniczaniu przestrzeni.
Można jeszcze pisać do Sowy, ale ja myślę, że niewiele się tu zdziała - zdarza się, że dane koty się po prostu nie potrafią polubić. Mamy takie przykłady w hodowlach, i to pomiędzy kotami wychowanymi od małego, niekiedy taka awersja pojawia się nawet pomiędzy matką i córka, i nigdy nie dochodzi miedzy nimi do przyjaźni.
Oczywiście tutaj jeszcze nic nie można przesądzać. Oro będzie rosła, często jest tak, że dorosłe koty nie lubią kociąt w pewnym wieku, a gdy te podrosną, relacje się zmieniają. Na pewno trzeba dać kotom czas, a przede wszystkim ja nie zmuszałabym ich do kontaktu. Może to doprowadzić do frustracji, a ta z kolei do agresji - a takie koło trudno już będzie przerwać. U mojej koleżanki docieranie się kotów (bardzo dojrzała rezydentka i kociak) trwało ponad dwa miesiące.
: 04 gru 2010, 08:58
autor: Dracanka
Ja oczywiście przepraszam,jeśli napisałam coś nie tak..wszystko co napisałam,to tak jakbym sama postąpiła,nie chciałam wprowadzac Maru w błąd. <oops>
: 04 gru 2010, 09:48
autor: Maru
Dzięki za wszystkie rady dziewczyny. Jestem skłonna spróbować wszystkiego. Już nawet mi nie zależy żeby one się lubiły. Chciałabym tylko, żeby Pusia się uspokoiła i wróciła do normy. Sądzę, że gdyby Oro przestała polować na Pusię i ciągle ją ścigać to ta łatwiej zaakceptowałaby obecność małej, ale oczywiście teraz to nirealna bo mała jest mała i chce się bawić gdy widzi drugiego kota.
Z pomysłu z transporterem raczej zrezygnuję, bo Pusia takiego szału dostaje jak ją w nim próbujemy przewieźć, że nawet do veta jej tak nie wozimy. Kiedy jechałam po Oro i wyciągnęłam transporter to na cały dzień gdzieś bardzo dobrze się schowała. Spróbuję częściej podstawiać jej małą do obwąchania, bo ona nawet chętnie to robi gdy Oro jest unieruchomiona i nie może jej dokuczać. No i oczywiście wspólne jedzenie smakołyków :-)
: 04 gru 2010, 15:36
autor: Dorszka
Maru pisze:Spróbuję częściej podstawiać jej małą do obwąchania, bo ona nawet chętnie to robi gdy Oro jest unieruchomiona i nie może jej dokuczać. No i oczywiście wspólne jedzenie smakołyków :-)
Tego bym się na początku trzymała - jeśli Pusia chętnie ja obwąchuje, to bardzo dobrze. Może od wspólnego jedzenia smakołyków uda się przejść do zabawy, nie musi być wspólna, ale żeby jeden kot obserwował drugiego, biegającego na przykład za laserkiem.
Dla koteczek

: 13 gru 2010, 23:19
autor: Maru
Chwilę mnie tu nie było. Powód niezmiennie ten sam - brak czasu. Poza tym zima, szaro, mało światła i zdjęcia nie wychodzą dobrze, a do tego trzeba być w domu za dnia, by móc je zrobić.
Polowanie na pokrywkę:
Do siedzenia poduszka zawsze się nada:
Czy łapę też da się zjeść?:
Na zdjęciach ZAWSZE wyglądam na dobrego kotka

:
Nowy domek:
Dodam, że do tej pory spała w nim raz i to tylko chwilkę. Wiklinowa budka Pusi najwyraźniej jest fajniejsza, a własny domek to tylko miejsce odkładcze zabawek. Czyli prawdą jest, że legowisko to może być dla psa albo dzieci, a koty potrzebują prawdziwego łóżka <mrgreen> Pusia sypia na "swoim" łóżku w pokoju gościnnym (gorzej jeśli akurat pojawią się goście i na domiar złego chcą zamknąć drzwi do gościnnego), a mała sypia na ogół w moim łóżku, choć ostatnio mnie porzuciła i coraz częściej jej się to zdarza. Moje maleństwo dorasta i już mnie nie potrzebuje

No chyba, że chce miskę w niedzielę o 7:16
W relacjach pomiędzy dziewczynkami niewiele się zmieniło. To na dzień dzisiejszy najbliżej jak może podejść Oro do Pusi:
Póki nie próbuje atakować dużej (w jej rozumieniu zachęcać do zabawy), to może się położyć w pewnej odległości i Pusia nie ucieka. Ale jeśli zaczyna szaleć, skakać i próbować podejść bliżej to od razu jest syk i ucieczka.
W zachowaniu Pusi widzę zmianę na lesze. Częściej przychodzi na kolana (mnie wciąż nie spotkał ten przywilej), mruczy, znowu zaczyna trochę "gadać" do nas, choć jeszcze ten miauk nie jest czysty, ale taki lekko skrzeczący i ogólnie jest spokojniejsza. Codziennie noszę jej Oro do powąchania i daję im na pół kabanosa. Z innych prób poprawienia ich relacji zrezygnowałam. Niech się same dogadają.
Mała rośnie jak na drożdżach. Wystarczy spojrzeć na powyższe zdjęcie i widać jak już niewiele jej brakuje do dużej. Głowę ma już praktycznie taką samą wielkościowo (choć kształt zupełnie inny). Dalej rozrabia co niemiara. Wczoraj udało jej się zrzucić miecz z kominka (japońska katana służy jako ozdoba), bo zorientowała się, że gzyms jest ciepły i teraz tam bardzo chętnie leży, a najwyraźniej powierzchnia 4 razy większa od niej jej nie wystarcza i musi się rozpychać. Miecz lekko ucierpiał, choć mniej niż rozbita lampka nocna. Ostatnio przejawia też upodobanie książkami. Jak jakąś czytam, to zaraz na niej jest, sprawdza, czy jadalne, a jeśli smakowo jej nie odpowiada, to traktuje jako siedzisko i przewracaj tu człowieku strony w takich warunkach. Ciągle też włazi na moją najniższą półkę i zwala z niej co tylko się da - głównie dzieła japońskie - widać oczytany kot z niej będzie i to w dwóch językach!
Na koniec nowa zabawka:
Wzbudziła też zainteresowanie Pusi i nawet była taka chwila, gdy siedziały przez jakiś czas obie w środku. Niestety zazwyczaj jak Pusia wejdzie pierwsza, to broni skutecznie wejścia małej strasząc ją łapą.
: 14 gru 2010, 08:03
autor: Marcel
Mała czekoladka urocza <mrgreen> Kartonik zabawka pierwsza klasa, też musimy Marcelowi taki sprawić <ok>
: 14 gru 2010, 08:25
autor: maga
Nie jest juz tak źle skoro leża koło siebie. Będzie lepiej albo po prostu tak jak teraz, ważne że nie jest gorzej. Trzeba czasem dużo czasu i cierpliwości. Mała dorata będzie stateczniejsza i nei będzie już tak stresować Pusi.
Zdjęcia fajne

a co do strat ...no cóż jedyny plus mozliwośc kupienia nowej lampki? <lol>
: 14 gru 2010, 08:49
autor: kizior
ale dopieszczane babeczki :-) zabawka super :-) a widocznie dziewczyny potrzebują więcej czasu. ważne, że nie jest gorzej.
