Strona 102 z 723

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 26 maja 2013, 23:40
autor: Szopi
magdaita pisze:W wersji Bogusiowej czekolada mocno do mnie przemawia.
A ja głupia kiedyś myślałam, że mi się zawsze tylko niebieszczaki bedą podobały :-)
ale już zostałaś nawrócona i to najważniejsze - czekoladki są fantastyczne :kotek:

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 27 maja 2013, 07:40
autor: Becia
Dziękujemy tradycyjnie za tyle pięknych słów <oops>

Boguś chyba zaczyna dorastać. Coraz częściej ma na pysiu taką powagę, wyraz pysia jak u dorosłego kocura. Dotąd to było takie fiu - bździu. Mimo, że duży(większy od Leona) to taki dzieciaczek był. Teraz robi się taki Pan Kot. Ale najgorsze, że na nocne mizianki rzadziej przychodzi. Dla mnie to dramat ;-(
Leon z kolei też w jakiś kolejny etap chyba wchodzi. Co prawda na mizianki w nocy nie przychodzi ale niesamowity pieszczoch się z niego robi. Bardzo chce na rękach być noszony, bawić się i ciągle miauczy aby zwrócić na siebie uwagę, jakby chciał powiedzieć "tu jestem, tu". I zmieniają mu się preferencje smakowe. Dotąd tuńczyka jadł tylko Boguś. Leon powąchał i uciekał. Teraz zajadają się oboje. I to z wielkim apetytem :-)
Każdy dzień obserwacji moich kotów utwierdza mnie w przekonaniu, że decyzja o dokoceniu, to była najlepsza decyzja jaką podjęliśmy <serce> <serce>

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 27 maja 2013, 10:47
autor: bahi
Oh Bogusiu <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Gratuluję setki!

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 27 maja 2013, 21:33
autor: Agnes
Becia pisze:
Każdy dzień obserwacji moich kotów utwierdza mnie w przekonaniu, że decyzja o dokoceniu, to była najlepsza decyzja jaką podjęliśmy <serce> <serce>
:ok: :kiss:

Bogus wszedl w okres buntu mlodzienczego, i jak kazdy z nas dobrze pamieta, to mija <mrgreen> jeszcze beda co nocne przytulance <serce>
:-)

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 27 maja 2013, 21:42
autor: margita
Boguś faktycznie spoważniał ... ale za to jaki piękny ... <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Beciu ... u mnie podobnie ... mała też dorośleje i też już tak często do łóżka nie wskakuje... :((((
ale za to jak przyjdzie to jaka radość ... :radocha:

za zaległą seteczkę ... :winko:

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 28 maja 2013, 00:35
autor: magdaita
A do mnie Tomahawcio co noc przychodzi , pociamka przy mojej szyi - że niby ja mamusia jego, pomiesi łapkami, pomruczy, po czym się zmywa, nie ma mowy o dłuższym przytulaniu.
I zawsze wchodzi tak, żeby mojego małża nie dotknąć, tylko moją stroną łóżka, od okna <lol>

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 28 maja 2013, 12:22
autor: Arla
I zawsze wchodzi tak, żeby mojego małża nie dotknąć, tylko moją stroną łóżka, od okna
No proszę .Na oczach męża ,koci amant się do Ciebie zakrada? <rotfl>

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 28 maja 2013, 12:26
autor: magdaita
Małżon śpi :-)

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 29 maja 2013, 11:25
autor: Hann
Ech, to czekoladowe futerko <oops> Zawrót głowy normalnie <zakochana> Boguś wygląda bardzo smacznie <mrgreen>

Re: Dwa cudowne misie czyli czekoladowo-niebieski duet

: 29 maja 2013, 17:03
autor: Zafira
Becia pisze:Dziękujemy tradycyjnie za tyle pięknych słów <oops>

Boguś chyba zaczyna dorastać. Coraz częściej ma na pysiu taką powagę, wyraz pysia jak u dorosłego kocura. Dotąd to było takie fiu - bździu. Mimo, że duży(większy od Leona) to taki dzieciaczek był. Teraz robi się taki Pan Kot. Ale najgorsze, że na nocne mizianki rzadziej przychodzi. Dla mnie to dramat ;-(
Leon z kolei też w jakiś kolejny etap chyba wchodzi. Co prawda na mizianki w nocy nie przychodzi ale niesamowity pieszczoch się z niego robi. Bardzo chce na rękach być noszony, bawić się i ciągle miauczy aby zwrócić na siebie uwagę, jakby chciał powiedzieć "tu jestem, tu". I zmieniają mu się preferencje smakowe. Dotąd tuńczyka jadł tylko Boguś. Leon powąchał i uciekał. Teraz zajadają się oboje. I to z wielkim apetytem :-)
Każdy dzień obserwacji moich kotów utwierdza mnie w przekonaniu, że decyzja o dokoceniu, to była najlepsza decyzja jaką podjęliśmy <serce> <serce>
O jejciu a Domia to taka panna niedotykalska jest. Brana na ręce lamentuje tak głośno jak maltretowany kot.A mizianki tylko na podłodze... :((((