: 07 lut 2012, 23:47
A jak stosunki Bibi - Lulu? Coś się zmieniło? :-)
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
:-) Jest znacznie lepiej tzn. Bibucha nie warczy, nie syczy, ale niewątpliwie jest kotką płochliwą. Jak w zabawie coś się przewróci lub zastuka, to w mig zwiewa jakby jej własny ogon płonął. Nawet jeśli poruszam się inaczej niż zwykle - szybciej chodzę, głośniej mówię - oczy jej się robią jakby ducha zobaczyła <lol> Taki to właśnie mój wrażliwiec kochany. Jest też najbardziej do mnie przywiązana, ale tylko na swoich zasadach, stara się wokalnie wymusić ciągłą obecność właśnie przy niej. Tak jakby chciała sobie udowodnić, że jest ważna. Stały scenariusz - idzie do innego pokoju i krzyczy <diabeł> A jeśli jej odpowiem, to już jestem przegrana w tym dialogu <lol> Po prostu wymiękam i idę do niej <diabeł> Wymiziam, przytulę i jak jej już powiem, jak baaardzo ją kocham i że jest cudowna, jest spokój - mogę sobie już iść, bo kotek po raz kolejny się upewnił, że jest kochany <zakochana> Osobowość Lulu pomogła w tej właśnie relacji, bo najprościej ujmując jest pewna siebie :-) Jest najmniej lękliwa, a kiedy trzymam ją na rękach, nie czuję żadnego napięcia, co było dla mnie nowością. Myślałam, że koty naturalnie mają w sobie takie spięcie w ciele, a Lulu jest jakby miękka w mięśniach - cokolwiek robię - tulę, noszę przewieszoną przez ramię, obcinam pazurki, czyszczę pysio - po prostu NO STRES :-) To dużo ułatwia w życiu wspólnym całego stada :-) Myślę,że dobrze się czują wszystkie ze sobą :-)Dracanka pisze:A jak stosunki Bibi - Lulu? Coś się zmieniło? :-)


