Kamiko pisze:Piękne <lol>
Ja też zawsze walczyłam żeby mieć zwierzaka w domu niestety nie udało mi się .
Moja zemsta była słodka jak miód , mój tato nie odzywał się do mnie przez miesiąc jak na jego tekst: zabierz tego zwierzaka ze stołu ze stoickim spokojem odpowiedziałam mu - wybacz tato ale on jest u siebie w domu, a Ty tylko w gościach <lol>
Ale Go załatwiłaś
No moja teściowa nie jest do końca taka anty , bo nawet w rozmowach telefonicznych pytała sie jak kotek zniósł podróż i jak się zaaklimatyzował. Ale co innego pytać , a co innego widzieć takiego byka na stole <lol>
U mnie w domu rodzinnym zawsze były psy , rybki , chomiki, kanarki , więc moich rodziców różne słodkie obrazki

nie wzruszają.Ale u mojego męża sprawa gorsza.Pies TYLKO w budzie na podwórku.
Ale mój kochany mąż postanowił to zmienić.Jak tylko mój tata zadzwonił ,że kupił drugą foksterierkę i zapytał czy nie chcielibyśmy jej w prezencie noworocznym , mój mąż nie wahał się i zaraz pojechaliśmy po nią.Teściowie na pewno nie byli zadowoleni z nowego lokatora, a mieszkaliśmy wtedy u nich.Nigdy jednak nie usłyszałam nic złego na temat psa i jak była potrzeba to ją karmili czy wyprowadzali na dwór.Zaraz potem wyprowadziliśmy się od nich i sunia grzała mój wielki brzuch ciążowy, potem pilnowała maluszka, spali razem.Potem przyszła choroba.Walczyliśmy niestety rak nie dał się pokonać
Myślę jednak ,że mąż trochę oberwał za to ,ale nigdy mi się do tego nie przyzna.