Strona 105 z 366

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 09:40
autor: Kamiko
Piękne <lol>

Ja też zawsze walczyłam żeby mieć zwierzaka w domu niestety nie udało mi się .
Moja zemsta była słodka jak miód , mój tato nie odzywał się do mnie przez miesiąc jak na jego tekst: zabierz tego zwierzaka ze stołu ze stoickim spokojem odpowiedziałam mu - wybacz tato ale on jest u siebie w domu, a Ty tylko w gościach <lol>

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:04
autor: Beate
Kamiko pisze:Piękne <lol>

Ja też zawsze walczyłam żeby mieć zwierzaka w domu niestety nie udało mi się .
Moja zemsta była słodka jak miód , mój tato nie odzywał się do mnie przez miesiąc jak na jego tekst: zabierz tego zwierzaka ze stołu ze stoickim spokojem odpowiedziałam mu - wybacz tato ale on jest u siebie w domu, a Ty tylko w gościach <lol>
Ale Go załatwiłaś :haha: :haha: :haha:
No moja teściowa nie jest do końca taka anty , bo nawet w rozmowach telefonicznych pytała sie jak kotek zniósł podróż i jak się zaaklimatyzował. Ale co innego pytać , a co innego widzieć takiego byka na stole <lol>
U mnie w domu rodzinnym zawsze były psy , rybki , chomiki, kanarki , więc moich rodziców różne słodkie obrazki ;-)) nie wzruszają.Ale u mojego męża sprawa gorsza.Pies TYLKO w budzie na podwórku.
Ale mój kochany mąż postanowił to zmienić.Jak tylko mój tata zadzwonił ,że kupił drugą foksterierkę i zapytał czy nie chcielibyśmy jej w prezencie noworocznym , mój mąż nie wahał się i zaraz pojechaliśmy po nią.Teściowie na pewno nie byli zadowoleni z nowego lokatora, a mieszkaliśmy wtedy u nich.Nigdy jednak nie usłyszałam nic złego na temat psa i jak była potrzeba to ją karmili czy wyprowadzali na dwór.Zaraz potem wyprowadziliśmy się od nich i sunia grzała mój wielki brzuch ciążowy, potem pilnowała maluszka, spali razem.Potem przyszła choroba.Walczyliśmy niestety rak nie dał się pokonać :((((

Myślę jednak ,że mąż trochę oberwał za to ,ale nigdy mi się do tego nie przyzna.

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:10
autor: Kamiko
A jak Wedelek na Babcię reaguje , jak znam życie to się nad nią pastwi psychicznie i nie znika tylko dźga w oczy rozwalony na kanapie <rotfl>

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:16
autor: Fusiu
Co za cudna kulka czekolady <zakochana> <zakochana> <zakochana>


Panie Wedelku :kotek: :kotek:

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:20
autor: Beate
Kamiko pisze:A jak Wedelek na Babcię reaguje , jak znam życie to się nad nią pastwi psychicznie i nie znika tylko dźga w oczy rozwalony na kanapie <rotfl>
On krąży dookoła kanapy , a potem akcja szybka jak w amerykańskim filmie.Rozbieg i hyc na oparcie kanapy koło głowy teściowej <lol>
Za pierwszym razem okropnie się wystraszyła tego nagłego skoku , myślała ,że Xavier chce jej zerwać skalp <lol> <lol> <lol> Potem już się tak bardzo nie bała tych "ataków". Ciekawe , bo nikomu innemu Xavier tak nie robi.

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:21
autor: Beate
Fusiu pisze:Co za cudna kulka czekolady <zakochana> <zakochana> <zakochana>


Panie Wedelku :kotek: :kotek:
Fusiu :kiss:

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 10:56
autor: Sonia
Dobre <lol> <lol> <lol>
Jakie to mądre stworzonka te kotki <mrgreen> :kotek:

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 11:04
autor: Becia
Beate, życzę Wam aby Wedelek łatwo zniósł podróż. Trzymam kciuki za czekoladka <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Oj piękny, piękny z niego kot <serce> <serce> <serce>

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 11:12
autor: Beate
Sonia pisze:Dobre <lol> <lol> <lol>
Jakie to mądre stworzonka te kotki <mrgreen> :kotek:
Bardzo mądre Soniu <mrgreen>

Re: Xavier vel Wedel

: 27 sie 2014, 11:14
autor: Beate
Becia pisze:Beate, życzę Wam aby Wedelek łatwo zniósł podróż. Trzymam kciuki za czekoladka <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Oj piękny, piękny z niego kot <serce> <serce> <serce>
Dziękujemy Beciu za kciuki na pewno się przydadzą :-)