Ale Rufi ma swoją metkę :-) Tylko nie epatuje nią tak centralnie jak Hakan i umieszcza ją dyskretnie, wszywając po boku poduszki czy hamaka. Dla mnie osobiście to dużo lepsze rozwiązanie - raz że ja nie cierpię takiego widocznego metkowania i "świecenia po oczach" logotypem, a dwa -wszycie metki jest dużo bezpieczniejsze niż jej przyklejenie. Na metce Hakana było dość dużo kleju, który wystawał poza metkę, niestety moje czarne diablisko bardzo się zainteresowało tą naklejką <diabeł> Gryzło, skubało. Bałam się, że może połknąć ten klej i sie otruć więc...sama go zdrapalam, nie obylo sie bez częściowego zniszczenia naklejki...wyglądać to nie wyglada teraz to zbyt ciekawie ale jest bezpiecznie.Miss_Monroe pisze:(...) Myślę, że Rufi też powinien "opatentować" metkę na drapaku i podobną naklejkę jak ma Hakan różową bo wówczas, osoby, które nie znają drapaków Rufi po tym by je rozpoznawali
Ogólnie w drapakach Hakan używane jest dosc dużo kleju, który "wychodzi" poza sklejane części (np. we wnętrzu budki dookoła "otworów" wejściowych, gdzie podklejona jest wykładzina czy we wnętrzu rozety), w Rufim kleju nic a nic nie widać. Może i bym nie zwróciła na to uwagi, gdyby nie czarna panna, która uwielbia dłubać cierpliwie takie rzeczy <diabeł> I nie przejmowała się, że to toksyczne, że może jej zaszkodzić. I tak wnętrze budki przerobilam, w rozecie jest kocyk...
Sam drapak, nie powiem, jest wytrzymały, słupy są skręcone porządnie, nic a nic sie nie chwieje, nie luzuje. Ale mając na uwadze jeszcze podejście firmy do klienta i ja mogę szczerze polecić tylko i wyłącznie drapaki Rufi :-)
MM, a nie skomentowali jeszcze Twojej postawy na swojej stronie www?
