Przeglądając zdjęcia, a trochę się tego nazbierało, wyjść ze zdziwienia nie mogę, jak Lulu rośnie <shock> Taka pyza się robi, że portrety sprzed tygodnia są nieaktualne <lol>
Dokocenie i dwutygodniowy wyjazd był dla dziewczynek bardziej emocjonujący niż przypuszczałam. Jak nie zapalenie oka Holly, to alergia Bibi, a teraz cała trójka trądzik na bródce. No więc wzięłam trio do weta na zastrzyk Zilexisu. Jutro trzecia seria. Mam nadzieję, że to sprawę unormuje.
W piątkowe popołudnie odwiedziła Córeczkę swoją Dorszka i było miło bardzo, choć zdecydowanie za krótko :-) Miałam troszkę tremę, ale to samo przeżywałam, gdy Pani Grażyna odwiedziła Holly i pewnie zupełnie niepotrzebnie :-)
Troszkę Was zarzucę fotkami, ale jak tu dokonać selekcji, kiedy takie zapasy w albumie :-)
Jedno zdjęcie Bułeczki Holinka <serce>
Mój nerwusek Bibi <serce>
Z Lulusią...
No i najmłodsza Perełka <serce>
