Wróciłam z urlopu 10dniowego 3lutego 2011. Mąż sam opiekował się koteczkami

... Chyba niczego im nie brakowało bo nie schudły naszczęście ;)....
Oczywiście powitania jakiegoś specjalnego nie było, pewnie Fiona się nagniewała nieco, Śnieżca trochę taka zaskoczona jakby mnie nie poznała ale po chwili zaczęła się miziać, a mała Mruczka to pewnie mnie zapomniałą, zresztą urosła przez te 10 dni i sierść jej się zmieniła.
Dzisiaj byliśmy u weterynarza na drugim szczepieniu, a Mruczka na pierwszym (wcześniej była chora wiec sie nie dało). Odrazu wszystkim wstrzyknęli mikroczipy....
Mruczka mruczała przez cały czas jak jej wbijali tą grubą igłę i nawet nie miałknęła, mruczała aż do chwili jak została zamknięta. Fiona zamiałczała ale się nie wyrywała.... Najgorzej miała biedna Śnieżka, jak się ruszyła, zabolało ją bardziej to się zaczęła wyrywać i lekarce było ciężko skończyć

....
Ale już po stresie, pojadły, popiły, pospały, potem się pobawiły i znowu pospały

. Teraz zaczynają się wieczorne gonitwy

znakiem żę wszystko jest ok

...
6lutego Śnieżka i Fiona skończyły 5 miesięcy

Fiona waży 1.93kg
Śnieżka waży 2.12kg
28stycznia Mruczka skończyła 3 miesiące
Mały brytyjczyk waży obecnie 1.72kg